NFL Draft to wydarzenie, które co roku przynosi niespodzianki, mimo setek przewidywań i mock draftów publikowanych na miesiące przed głównym wydarzeniem. Jedną z takich niespodzianek okazał się Arvell Reese, którego New York Giants wybrali z numerem 5. w tegorocznym drafcie.

Już wcześniej Reese był wymieniany w czołówce potencjalnych wyborów, jednak Joe Schoen, dyrektor generalny Giants, przyznał w konferencji prasowej, że jego dostępność była dla zespołu zaskoczeniem. Reese był bowiem najwyżej notowanym przez Giants zawodnikiem niebędącym rozgrywającym, który trafił do nich w drafcie.

Dotychczas Reese występował głównie na pozycji linebackera w obronie, jednak podczas testów i rozmów z innymi zespołami udowodnił, że może być skutecznym edge rusherem. Po wyborze w drafcie przyznał, że większość drużyn widziała go właśnie w tej roli. Giants mają jednak inne plany – planują wykorzystać go jako inside linebackera, z możliwością elastycznego przesuwania po obronie w zależności od potrzeb.

„Powiedzieli mi, jak zamierzają mnie wykorzystać. Na tej podstawie mogę powiedzieć, że będę używany w unikalny sposób. Jestem bronią. Tak właśnie powinno być” – powiedział Reese, cytowany przez drużynę.

Nowy trener Giants, John Harbaugh, potwierdził, że zespół nie planuje wymiany Kayvona Thibodeaux, który wraz z Brianem Burnsem i Abdulem Carterem tworzy groźną grupę edge rusherów. Reese wyraził zadowolenie z możliwości gry u boku tych zawodników: „Brzmi jak świetna sytuacja”. Giants liczą, że dołączenie Reese’a przyczyni się do znacznej poprawy wyników zespołu w pierwszym sezonie Harbaugha na ławce trenerskiej.