Kiedy myślisz o serii Resident Evil, co przychodzi ci do głowy? Czy to zombie, lickery i apokalipsa wirusa T, czy może Leon S. Kennedy i Chris Redfield w akcji? Przez lata obie odpowiedzi miały swoje uzasadnienie, ale nowy trailer rebootu tej kultowej franczyzy stawia na coś zupełnie innego – i wygląda na to, że trafia w dziesiątkę.
Reżyser Zach Cregger postanowił odejść od sprawdzonych schematów. W nowym filmie nie zobaczymy członków S.T.A.R.S., tajnych agentów ani ikonicznych bohaterów gier. Zamiast tego czeka nas historia Bryana (zagranego przez Austin Abramsa), kuriera medycznego, który przypadkiem staje się świadkiem nocy pełnej chaosu, krwi i nieznanych zagrożeń.
Oficjalna zapowiedź filmu brzmi:
"W zupełnie nowej historii Resident Evil śledzimy losy Bryana, kuriera medycznego, który niechcący wpada w wir akcji, nieustającej walki o przetrwanie, gdy pewnej nocy świat wokół niego rozpada się w szaleńczym chaosie."
To podejście wydaje się strzałem w dziesiątkę. Dotychczasowe ekranizacje serii często balansowały między udanymi momentami a totalnymi porażkami, próbując oddać charakterystyczny klimat gier. Tym razem twórcy postawili na coś świeżego: groźne bio-broń, masową epidemię i walkę zwykłego człowieka o przetrwanie. Bez Alicji, bez wyświechtanych akcji z Leonem, bez tandetnych kostiumów. Tylko czysty horror.
Nowy trailer obiecuje naprawdę wiele. W kilku sekundach widzimy mnóstwo zombie, krew, brutalne sceny walki – a także tajemniczą postać, która wyglądem przypomina Barona Vladimira Harkonnena z 'Diuny'. Ciekawe, co ten potwór zrobi w filmie.
W obsadzie filmu wymieniono jak dotąd tylko czterech aktorów, co sugeruje, że większość produkcji skupi się na nieustannym zagrożeniu, potworach i walce o życie. Brzmi jak coś, czego fani serii dawno oczekiwali. Austin Abrams, znany z roli w serialu Weapons, wydaje się idealnym wyborem do tej roli – jego występ w trailerze robi wrażenie.
Premiera filmu Resident Evil już niedługo – 18 września. Czy to powrót do korzeni serii, której brakuje od lat? Jedno jest pewne: jeśli ten trailer jest jakimkolwiek wskaźnikiem, to czeka nas naprawdę mocne doznanie. A może nawet kubek popcornu w kształcie wirusa T?