Posłanka Alexandria Ocasio-Cortez (AOC) stanowczo zaprzeczyła tezie, że Marjorie Taylor Greene może być postrzegana jako sojuszniczka postępowców. Wystąpienie na Uniwersytecie Chicagowskim stało się okazją do wyraźnego dystansowania się od tej koncepcji.

Podczas spotkania na Uniwersytecie Chicagowskim, pytana o współpracę z politykami z drugiego bieguna sceny politycznej, AOC podkreśliła, że gotowa jest podejmować działania praktyczne, nawet jeśli wymaga to współpracy z kontrowersyjnymi postaciami. Odniosła się przy tym do współpracy z republikaninem Timem Burchettem w sprawie zakazu handlu akcjami przez kongresmenów.

„Stwierdzam, że w Kongresie są uzasadnieni sympatycy białych supremacjonistów” – odpowiedziała na pytanie studenta. „Ale jeśli chodzi o zakaz handlu akcjami, współpracowałam z Burchettem, mimo że nazwał mnie komunistką, czarownicą i innymi epitetami. Liczą się rezultaty.”

Jednocześnie AOC wyraźnie zaznaczyła, że nie dotyczy to wszystkich przypadków. „Nie ufam Marjorie Taylor Greene, udowodnionej rasistce i antysemitce, w kwestiach dotyczących losów mieszkańców Gazy i Izraela”, stwierdziła. „Uważam, że sojusz lewicy z białymi nacjonalistami nie przyniesie korzyści naszemu ruchowi. To nie służy naszym celom.”

Greene, która niedawno skrytykowała prezydenta USA za eskalację ataków na swoją osobę, wielokrotnie była oskarżana o promowanie teorii spiskowych i mowę nienawiści. W ubiegłym roku oskarżyła Donalda Trumpa o nienawiść do kobiet, co spotkało się z szerokim odzewem w mediach.

„Prezydent Trump nienawidzi kobiet, których nie może kontrolować, które nie oddają mu czci i które są bardziej inteligentne od niego” – napisała na platformie X, odnosząc się do wypowiedzi Trumpa na jej temat.

Źródło: The Wrap