Carolina Panthers nie zdołali przerwać passy słabych sezonów w ubiegłym roku, jednak dla klubu był to krok naprzód. Bilans 8-9 dał im mistrzostwo dywizji NFC South i awans do play-offów – pierwszy od sezonu 2017. Drużyna odpadła z postseason po dramatycznym meczu z Rams, kiedy to w ostatniej minucie czwartej kwarty stracili przyłożenie, które przesądziło o ich porażce. Mimo to, ten występ utwierdził fanów w przekonaniu, że Panthers są drużyną w rozwoju, gotową na kolejne wyzwania w 2026 roku.
Rozgrywający Bryce Young nie podziela jednak entuzjazmu co do automatycznego powtórzenia sukcesów. Podczas wtorkowej konferencji podkreślił, że ubiegłoroczne osiągnięcia nie dają żadnych gwarancji na przyszłość. „Oczywiście chcemy utrzymać pozytywne aspekty z zeszłego sezonu, ale rozumiemy, że to już historia. Nowy sezon zaczynamy od zera – nie ma żadnych przywilejów ani automatycznych sukcesów. Jesteśmy wdzięczni, że cała drużyna podziela to podejście” – powiedział Young, cytowany przez oficjalną stronę klubu.
Young, jako kluczowy gracz zespołu, pełni rolę lidera. Jego słowa wpisują się w filozofię nowego szkoleniowca, Dave’a Canalesa, który w lutym wyraził chęć dalszego rozwoju Younga w zakresie „własności” ofensywy drużyny. „Moim celem w okresie przygotowawczym było opanowanie systemu i udowodnienie, że potrafię go stosować na boisku. To pomoże nam uniknąć stagnacji w tym sezonie” – dodał rozgrywający.
Canales od samego początku podkreślał, jak ważne jest dla niego, aby Young przejął większą odpowiedzialność za ofensywę Panthers. Teraz, gdy zespół przygotowuje się do nowego sezonu, Young koncentruje się na doskonaleniu swoich umiejętności i wprowadzaniu zmian, które pozwolą drużynie utrzymać progres z ubiegłego roku.
„Nie czas myśleć o statystykach czy rekordach. Liczy się tylko codzienna praca. Trener powtarza to na spotkaniach – teraz najważniejsze jest wygrywanie każdego dnia i maksymalne wykorzystywanie swojego potencjału. Jesteśmy skupieni na tym celu” – podsumował Young.