Nowojorski zespół New York Jets przeprowadził w ostatnich tygodniach szereg ruchów, które mogą zadecydować o przyszłości klubu. W ciągu zaledwie dwóch lat zebrali oni aż sześć wyborów w pierwszej rundzie draftu NFL – niezwykle cenny zasób, który może odmienić losy drużyny.
W czwartek wieczorem Jets wykorzystali trzy z tych wyborów. Najpierw sięgnęli po numer 2. w całym drafcie, wybierając linebackera Davida Baileya. Następnie, korzystając z wyboru pozyskanego od Indianapolis Colts w ramach wymiany Sauce’a Gardnera, zatrudnili tight enda Kenyona Sadiqa. Ostatni z tegorocznych wyborów, numer 30., został zdobyty w wyniku wymiany z drugiej rundy i posłużył do pozyskania wide receivera Omara Coopera.
Równie obiecująco przedstawia się sytuacja Jets na przyszły rok. Klub posiada trzy własne wybory w pierwszej rundzie, a dodatkowo dysponuje wyborem Colts – również pozyskanym dzięki wymianie Gardnera. Największą wartością może okazać się jednak wybór Cowboys lub Packers, uzyskany w ramach wymiany Quinnena Williamsa do Dallas. Jets otrzymają wyższy z dwóch wyborów pierwszej rundy między tymi zespołami.
Tak duża liczba wysokich wyborów stwarza ogromne możliwości wzmocnienia składu, jednak ich efektywne wykorzystanie nie jest gwarancją sukcesu. Kluczowe będzie, aby nowi zawodnicy – Bailey, Sadiq i Cooper – spełnili pokładane w nich nadzieje. Równie istotne będzie mądre zagospodarowanie trzech pierwszych rund w przyszłym roku.
Jets stają przed szansą gruntownej przebudowy zespołu. Czy uda im się ją przeprowadzić skutecznie? Czas pokaże, czy zebrany potencjał przełoży się na realne zwycięstwa na boisku.