Fernando Mendoza był praktycznie pewnym wyborem Raidersów jako pierwszy numer draftu, co pozostawiło drużynę Jetsów z drugim numerem w roli największej niewiadomej. Przez ostatnie tygodnie spekulowano, że Jetsowie będą musieli zdecydować między Davidem Baileyem a Arvellem Reese’em. Kursy bukmacherskie wielokrotnie się zmieniały, wskazując na zmienne preferencje w tej kwestii.

Odwołanie wizyty Davida Baileya w siedzibie Jetsów stało się kolejnym elementem układanki. Gracze nie byli jedynymi, którzy interpretowali ten ruch jako sygnał dotyczący intencji zespołu. Podczas konferencji prasowej Bailey przyznał, że początkowo odebrał to jako znak, że drużyna nie zamierza go wybrać.

„Na początku pomyślałem, że nie dadzą mi szansy” – powiedział Bailey. „Ale przypomniałem sobie nasze wcześniejsze kontakty, jeszcze przed odwołaniem spotkania. Miałem dobre relacje z ludźmi z Jetsów. Dobrze się z nimi rozmawiało, zarówno podczas Combine, jak i wspólnego posiłku w restauracji, a także podczas rozmów FaceTime z Mougeyem. Czuliśmy się wzajemnie dobrze nastawieni.”

Agenci Baileya zapewnili go, że odwołanie wizyty nie oznaczało, iż został wyeliminowany z rozważań Jetsów. Ostateczny wybór drużyny w drugim numerze draftu dowiódł, że spotkanie nie było decydującym czynnikiem w procesie decyzyjnym.