Oklahoma City Thunder pokonali Los Angeles Lakers 115:110 w czwartej rundzie play-offów NBA i awansowali do półfinałów konferencji zachodniej. Decydujący moment meczu przypadł w połowie czwartej kwarty, kiedy to belgijski debiutant Ajay Mitchell otrzymał piłkę w lewym narożniku.
Zegar rzutów szybko się kończył, a obrońcy Lakers skupili swoją uwagę na innych graczach OKC. To dało Mitchellowi przestrzeń do akcji. Belgijski skrzydłowy najpierw zaskoczył Marcusa Smarta widowiskowym crossoverem, doprowadzając do jego upadku na parkiet. Następnie, wykorzystując chwilę nieuwagi obrońcy, ponownie wykonał crossover, tym razem przeskakując leżącego Smarta i trafiając do kosza.
Dzięki temu celnemu rzutowi Thunder objęli prowadzenie, które ostatecznie obronili do końca meczu. Był to ich drugi z rzędu „sweep” w play-offach – wcześniej pokonali Dallas Mavericks 4:0. Łączna różnica punktów w serii wyniosła aż 64, co podkreśla dominację Oklahoma City.
Lakers, mimo porażki, zaprezentowali się lepiej niż można było oczekiwać. Drużyna z Los Angeles była poważnie osłabiona kontuzjami: najlepszy gracz, LeBron James, opuścił całą serię z powodu naderwania mięśnia udowego, drugi pod względem ważności Anthony Davis zmagał się z urazem mięśnia skośnego brzucha, a trzeci najważniejszy gracz, 41-letni Rajon Rondo, nie był w stanie dorównać formą młodszym rywalom.
Mimo tych trudności, Lakers przez większość czasu utrzymywali mecz w ryzach. W trzech z czterech spotkań prowadzili lub byli blisko remisu do trzeciej kwarty. Największym sukcesem obrony było ograniczenie Shai Gilgeous-Alexandera, uznawanego za faworyta do tytułu MVP, do czterech słabych występów.
Serię między Thunder a Lakers uznano za jedną z najbardziej jednostronnych w play-offach. Oklahoma City, prowadzona przez doświadczonego trenera Marka Daignaulta, pokazała, że jest drużyną zdeterminowaną do walki o mistrzostwo NBA. Tymczasem Lakers, pomimo heroicznych wysiłków, musieli uznać wyższość rywala i zakończyć swój udział w postseason.