Recenzja zawiera spoilery do szóstego odcinka szóstego sezonu The Boys. Jeśli śledziliście moje dotychczasowe recenzje finałowego sezonu, wiecie, że nie byłem zadowolony z jego przebiegu. Początek sezonu był obiecujący, jednak kolejne odcinki przypominały raczej fanowską fikcję niż oryginalny serial. Zbyt wiele postaci, chaotyczna fabuła i nienaturalne dialogi – zwłaszcza dla Kimiko – sprawiały wrażenie, że produkcja traci impet.
Dlatego z ulgą przyjąłem szósty odcinek, który okazał się naprawdę udany. W tym odcinku powraca Legenda (Paul Reiser), który pomaga The Boys odnaleźć Bombsighta (Mason Dye). Ten ostatni pojawia się, gdy jego ukochana, Golden Geisha, zostaje porwana z domu spokojnej starości Voughta przez Butchera i jego ekipę. Okazuje się, że Bombsight posiada tajemniczy V1, którego wszyscy poszukiwali. Przechowywał go dla Geishy, próbując przekonać ją do wspólnego życia wiecznego. Jednak ona nie jest zainteresowana nieśmiertelnością.
Sytuacja zmienia się, gdy Soldier Boy proponuje Bombsightowi wymianę: V1 za odebranie mu mocy i darowanie śmiertelności, a także ograniczonego czasu z ukochaną. Bombsight zgadza się. Następnie Soldier Boy przekazuje dawkę Homelanderowi, który natychmiast ją przyjmuje.
Odcinek nie ogranicza się jednak tylko do głównej linii fabularnej. Wpleciono w niego kilka znaczących wątków, które nadają mu głębi. Choć jest jeden szczególnie frustrujący wątek, który omówię później, ten odcinek oferuje wystarczająco dużo wzruszających momentów, by uzasadnić rozwiązanie wątku V1.
Szczególnie ucieszył mnie fakt, że Karen Fukuhara otrzymała więcej czasu ekranowego, w którym nie musiała wygłaszać sztucznych, wulgarnych kwestii. Gdy Kimiko nieśmiało przyznaje, że nie chce zabijać osób starszych w domu spokojnej starości, Butcher zaskakuje wszystkich, rezygnując z tego pomysłu – jedno z nielicznych prawdziwie dobrych uczynków tej postaci w tym sezonie. Kimiko dostrzega także podobieństwa między swoją sytuacją a relacją Golden Geishy i Bombsighta. Ona także nie pragnie wiecznego życia, a Frenchie musi to zaakceptować.
Choć wiemy, że wszystko kiedyś się kończy, nawet Homelander otrzymuje przedsmak tego, co go czeka, dzięki brutalnym prawdom od Legendy. „Nie boję się ciebie” – mówi do niego. „Współczuję ci. Jesteś wariatem, ale to talent.” Reiser wygłosił te słowa z typową dla siebie powagą. Fakt, że Homelander pozwala mu odejść bez szwanku, świadczy o tym, że w jego zakłóconym umyśle kiełkuje ziarno wątpliwości. To subtelny, ale skuteczny zabieg.
Annie i Hughie również dzielą się kilkoma cennymi momentami, pracując nad planem zabicia Homelandera przy użyciu wirusa. Wzruszenie Annie na widok losów Firecracker wydaje się szczere, ponieważ i my odczuwamy podobne uczucia. Firecracker była ohydna, ale jej upadek moralny i losy wzbudziły w nas współczucie.