Serial The Pitt, oparty na nieprzerwanej akcji w jednym miejscu, często zapomina się, że to także produkcja osadzona w unikalnej scenerii. Kiedy Robby wybuchnął na Samirę kilka odcinków temu, krzyknął: „Musisz myśleć o tych ścianach jak o polu siłowym. Niczego nie wpuszczaj.” Serial zdaje się podążać tą samą zasadą – aż do premier i finałów, gdy bariera opada i rzeczywistość wkracza do środka.
Dlatego tak zaskakujące jest ujrzenie, jak Whitaker na koniec zmiany odjeżdża w zachód słońca. Słyszymy o jego przyjaznych relacjach z Amy, ale zobaczyć, jak ciepło wita jej dziecko i swobodnie zajmuje miejsce za kierownicą, jakby był częścią rodziny, to jakbyśmy rozbili iluzję – i to w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ta iluzja pęka nie tylko dla widza, ale także dla Robby’ego.
Po całym sezonie unikania tematu, co tak naprawdę go trapi, Robby wreszcie się otwiera i ujawnia coś ważnego: na początku kariery zakładał, że do teraz będzie żonaty, z dwójką dzieci na studiach. Tymczasem nigdy nie znalazł czasu ani odpowiedniej osoby. Teraz, po pięćdziesiątce, żyje samotnie, a jego tożsamość definiuje wyłącznie praca. Nie wstydzi się bycia dobrym lekarzem, ale martwi go, że to jedyny element jego życia.
To centralny lęk Robby’ego, który wpisuje się w całą jego historię – od skomplikowanej relacji z Jakiem, przez niezobowiązujący romans z Noelle, po napięte relacje z Collins i ujawnienie jej aborcji w zeszłym sezonie. Kiedy nazwał swoje mieszkanie „bawialnią kawalera”, brzmiało to jak tandetny żart. Ale smutny wyraz jego twarzy, gdy Whitaker odjeżdża, sugeruje, że za tymi słowami kryje się głębsza prawda – świat żalu i refleksji, którego dopiero zaczynamy odkrywać.
Wszystkie powtórzenia i zwlekanie z zeszłego tygodnia ustępują miejsca scenie, która wydaje się bardziej namacalna i konkretna. To znakomita scena Robby’ego w odcinku pełnym mocnych momentów. Co ciekawe, nie jest ona równie interesująca dla Samiry, do której zwierza się Robby. Podczas gdy jego powolne załamanie było eksplorowane przez cały sezon, jej problemy pozostawały na marginesie – nawet ujawnienie, że zerwała kontakt z matką, wydarzyło się poza kadrem (jeszcze rano odbierała od niej telefony).
Gdy Variety ogłosiło, że Supriya Ganesh nie pojawi się w kolejnym sezonie, stało się jasne, że Samira i Robby nie byli sobie równi w strukturze serialu. Ona miała być jego odbiciem – kolejną pracoholiczką, która ryzykuje poświęcenie życia prywatnego dla kariery.