Pojęcie „pandemii otyłości” traci sens – tak przynajmniej twierdzą autorzy nowego raportu. Według nich, globalny problem nadwagi i otyłości nie może być opisywany jednolitym terminem, gdyż tempo jego rozwoju znacząco różni się między krajami.
Zamiast analizować jedynie skalę problemu, badacze postanowili przyjrzeć się szybkości jego narastania. Okazało się, że w większości państw o niskich i średnich dochodach liczba osób z otyłością nadal rośnie, jednak w krajach wysokorozwiniętych trend ten się stabilizuje, a w niektórych nawet zanika.
Raport wskazuje na silny związek między tempem wzrostu otyłości a poziomem zamożności danego kraju. Bogatsze społeczeństwa dysponują bowiem większymi środkami na edukację żywieniową, dostęp do zdrowszej żywności oraz skuteczniejsze programy zdrowotne.
Eksperci podkreślają, że kluczem do walki z epidemią jest indywidualne podejście do każdego regionu. Tymczasem globalne statystyki często zaciemniają prawdziwy obraz sytuacji, ukrywając postęp dokonywany w niektórych krajach.
„Nie możemy traktować otyłości jako jednolitego zjawiska. Różnice między krajami są ogromne – od gwałtownego wzrostu w Afryce po stabilizację w Europie Zachodniej.” – powiedział jeden z autorów raportu.
Badanie otwiera nowe perspektywy dla polityki zdrowotnej. Zamiast globalnych kampanii, eksperci zalecają skupienie się na lokalnych strategiach, dostosowanych do specyfiki danego kraju.