Podczas spotkania American Workforce Policy Advisory Board w Białym Domu w marcu 2019 roku, prezydent Donald Trump prowadził rozmowę z Timem Cookiem, wówczas jeszcze dyrektorem generalnym Apple. Choć Cook zrezygnował z funkcji CEO, jego rola jako pośrednika między Apple a politykami, w tym samym prezydentem Trumpem, pozostaje niezmieniona.

W oficjalnym komunikacie prasowym Apple czytamy:

"Jako przewodniczący zarządu Cook będzie wspierał firmę w określonych obszarach, w tym w nawiązywaniu kontaktów z decydentami na całym świecie."
To jasne przesłanie: Cook nadal będzie zaangażowany w budowanie kluczowych relacji politycznych, szczególnie tych z Białym Domem.

Od czasu objęcia stanowiska szefa Apple w 2011 roku, Cook musiał manewrować w złożonej przestrzeni politycznej. Musiał zbalansować ogromne interesy biznesowe firmy w Chinach z oczekiwaniami amerykańskich decydentów, w tym samego Trumpa. Jego umiejętność nawiązywania kontaktów z politykami różnych opcji politycznych była kluczowa dla utrzymania stabilności i wzrostu Apple.

Nowa rola Cooka jako przewodniczącego zarządu Apple nie ogranicza się jedynie do kontaktów z amerykańskimi władzami. Firma podkreśla, że będzie on nadal aktywnie uczestniczył w kształtowaniu strategii globalnej, zwłaszcza w obszarze polityki międzynarodowej. To istotne, biorąc pod uwagę rosnące napięcia handlowe między Stanami Zjednoczonymi a innymi kluczowymi partnerami gospodarczymi Apple.

Eksperci rynkowi zwracają uwagę, że utrzymanie Cooka w roli pośrednika politycznego jest strategicznym posunięciem Apple. Pozwala ono firmie na zachowanie wpływu w Waszyngtonie, co jest szczególnie ważne w obliczu rosnącej presji regulacyjnej i politycznej wobec gigantów technologicznych.

Źródło: The Verge