David Harbour, znany głównie z roli w popularnym serialu Stranger Things, wkrótce podejmie się kolejnego wyzwania aktorskiego. Aktor dołączył do obsady prequelu serii Rambo, zatytułowanego John Rambo, w którym wcieli się w postać pułkownika Samuela Trautmana. To ta sama rola, którą w latach 80. zagrał Richard Crenna w oryginalnym filmie First Blood oraz jego sequelach.
Harbour nie jest nowicjuszem w świecie produkcji akcji. W ostatnich latach pojawił się w takich tytułach jak Violent Night 2, gdzie wcielił się w postać Świętego Mikołaja walczącego z przestępcami, a także w licznych projektach Marvela. Teraz jednak stawia przed sobą jeszcze większe wyzwanie: próbuje „poskromić” legendarnego żołnierza Johna Rambo.
Reżyserem filmu jest Jalmari Helander, odpowiedzialny za Sisu – produkcję, która zyskała uznanie za brutalną, ale stylistycznie dopracowaną akcję. W głównej roli wystąpi Noah Centineo, znany z ról w produkcjach dla młodzieży, co budzi pewne kontrowersje wśród fanów klasycznej serii. Pomysł na prequel, rozgrywający się przed wydarzeniami z First Blood, wydaje się nietypowym połączeniem nostalgii z modnym dziś nurtem „mrocznych początków” znanych bohaterów.
Co ciekawe, zdjęcia do filmu zostały już zakończone w Tajlandii w marcu br. Informacja o dołączeniu Harboura do obsady pojawiła się dopiero teraz, podobnie jak ogłoszenie, że Sylvester Stallone – pierwotnie wyrażający chęć zagrania młodego Rambo – dołączył do zespołu jako producent wykonawczy. Obecnie nie wiadomo, kiedy film trafi do kin.
Decyzja o obsadzeniu aktora w roli mentora legendarnego żołnierza budzi mieszane uczucia. Z jednej strony Harbour posiada charyzmę i umiejętności aktorskie, które mogą nadać nowy wymiar postaci Trautmana. Z drugiej – wybór Centineo jako młodego Rambo oraz nietypowy kontekst produkcji sprawiają, że projekt wydaje się eksperymentem, którego powodzenie pozostaje niepewne.