Reżyser David Lowery, znany między innymi z filmu Pokój czy serialu A Ghost Story, od lat tworzy niekonwencjonalne, emocjonalne produkcje. Jego najnowszy film, „Mother Mary”, który trafił do kin dzięki wytwórni A24, był dla niego szczególnym wyzwaniem. Choć zdjęcia zajęły zaledwie 55 dni, proces twórczy rozciągnął się na ponad dwa lata – głównie za sprawą żmudnego procesu montażu i dopracowywania każdego szczegółu.
Ostatni raz rozmawialiśmy z Lowerym jesienią 2024 roku. Wtedy opowiadał o reżyserowaniu odcinków serialu Skeleton Crew dla Disneya oraz o swoim krótkometrażowym filmie stop-motion dla Disney+. Wspomniał również, że właśnie zakończył zdjęcia do „Mother Mary”, ale sam nie był jeszcze pewien, czym tak naprawdę jest ten film. „To bardzo dziwny i ulotny projekt” – mówił wówczas. Mimo to czuł, że znalazł strukturę, która nadaje mu sens. „Wszystko zaczęło do siebie pasować. Oglądając film tuż po świętach Bożego Narodzenia, byłem przekonany, że udało nam się osiągnąć cel” – wspominał.
Jednak w styczniu 2025 roku, gdy pokazał gotowy materiał swoim współpracownikom, okazało się, że odczucia nie były jednoznaczne. „Reakcje sugerowały, że nie do końca udało mi się osiągnąć zamierzony efekt” – przyznał reżyser. To zapoczątkowało kolejny rok intensywnej pracy nad montażem. Choć sama fabuła nie uległa drastycznym zmianom, Lowery skupił się na precyzyjnym wyważeniu każdej sceny, dźwięku i kadru.
„Mother Mary” to film, który w dużej mierze opiera się na dialogach i słowach, jednak jego istota była trudna do uchwycenia wprost. „To nie była kwestia opowiadania historii, ale oddania konkretnego uczucia, emocji” – wyjaśnia reżyser. „Musieliśmy wielokrotnie próbować różnych rozwiązań, aby w końcu trafić w odpowiedni ton.”
Jednym z kluczowych elementów, nad którym pracował zespół, była muzyka. Lowery podkreśla, że była ona nie tylko tłem dla postaci, ale także sposobem na opowiedzenie jej historii. „Chcieliśmy pokazać, jak postać Mary (zagrana przez Anne Hathaway) dotarła do punktu, w którym ją spotykamy” – mówi. W trakcie prac powstało kilka wersji filmu z różnym podejściem do warstwy muzycznej:
- Wersja koncertowa: Film w połowie zmieniał się w widowisko muzyczne, z pełnymi występami.
- Wersja wprowadzająca: Wszystkie piosenki umieszczono na początku, aby widz mógł oswoić się z klimatem świata Mary.
- Wersja minimalistyczna: Tylko fragmenty utworów, bez pełnych występów, by zachować kameralny charakter filmu.
Ostatecznie Lowery zdecydował się na hybrydowe rozwiązanie: kameralny „dwugłosowy dramat komnatowy”, który od czasu do czasu eksplodował pełnymi sekwencjami koncertowymi. „Chcieliśmy, aby muzyka była integralną częścią opowieści, ale jednocześnie nie zdominowała jej” – wyjaśnia reżyser.
Piosenki do filmu napisali między innymi Charli XCX, Jack Antonoff oraz FKA Twigs. Ich dobór i umiejscowienie w filmie było kolejnym wyzwaniem, które wymagało wielu iteracji. „To była podróż pełna prób i błędów, ale w końcu znaleźliśmy odpowiednią równowagę” – podsumowuje Lowery.