Jon Favreau, reżyser i aktor związany z franczyzą Marvela, początkowo krytykował decyzję o śmierci Tony’ego Starka/Iron Mana w filmie Avengers: Endgame. Podczas niedawnego występu w programie Jimmy Kimmel Live! przyznał jednak, że się mylił.

Podczas wizyty w studiu, niedługo po udanym pokazie CinemaCon dla filmu The Mandalorian and Grogu, Favreau podzielił się swoimi refleksjami na temat współpracy z Marvel Studios. Poruszył także kwestię ewentualnego powrotu do roli w przyszłych produkcjach, w tym w Spider-Man: Brand New Day.

Reżyser opowiedział, jak skontaktował się z braćmi Russo, aby wyrazić swoje wątpliwości dotyczące śmierci głównego bohatera:

„Powiedziałem im: *Nie wiem, czy ludzie to zaakceptują. Myślę, że to mocno ich dotknie, bo są miliony osób, które dorastały z tymi postaciami*.”

Jimmy Kimmel, prowadzący program, przyznał, że śmierć Starka rzeczywiście wywarła ogromne wrażenie na widzach. Favreau jednak szybko zmienił zdanie, chwaląc sposób, w jaki scenarzyści i obsada podeszli do tej sceny:

„Muszę przyznać, że zostało to świetnie zrealizowane. Gwyneth Paltrow i Robert Downey Jr. zagrali wspaniale, nadając tej scenie wzruszający charakter. Myliłem się. Byłem w błędzie.”

Reżyser przyznał także, że sam wzruszył się podczas oglądania finałowej sceny, w której Iron Man poświęca się dla dobra wszechświata. Kimmel żartobliwie skomentował to słowami: „Zabiliście jego dziecko”. Mimo początkowych wątpliwości, Favreau jest teraz podekscytowany powrotem Roberta Downeya Jr. w roli Doktora Doom w nadchodzącym filmie Avengers: Doomsday.

Pełną rozmowę Jon Favreau z Jimmym Kimmlem można obejrzeć w materiale wideo powyżej.

Źródło: The Wrap