Montreal Canadiens to drużyna, która od dziesięcioleci budzi emocje nie tylko ze względu na swoją historię, ale także na obecną formę. Choć w latach 70. i 80. byli absolutnym wzorem dla innych zespołów NHL, od 1993 roku nie zdobyli Pucharu Stanleya. Przez lata kibice zastanawiali się, dlaczego „te Canadiens” nigdy nie spełniają oczekiwań. Być może to wynik braku mistrzostwa w ostatnich dekadach, a może po prostu pech. Jednak obecny sezon pokazuje, że zespół z Montrealu potrafi zaskakiwać.

W pierwszej rundzie play-off Canadiens zmierzyli się z Tampa Bay Lightning, drużyną, która przez ostatnie dziesięć lat była symbolem sukcesu w fazie play-off. Pod wodzą trenera Jona Coopera, Lightning znani są z nieustępliwości i determinacji. Z kolei Canadiens, którzy od lat nie byli w play-off, mieli niewielkie szanse na awans. Tym bardziej zaskakujący jest ich sukces w piątym meczu, zakończonym wynikiem 3:2.

Wbrew oczekiwaniom, Montreal nie poległ na elegancji czy stylu znanym z lat świetności. Zamiast tego, zwycięstwo zawdzięczają skutecznym walkom o krążek i agresywnej grze obronnej. To dowód na to, że w dzisiejszym NHL liczy się nie tylko talent, ale także determinacja i umiejętność walki do końca.

Pokonanie doświadczonego rywala to ogromny sukces dla Canadiens. Pokazuje, że zespół z Quebecu potrafi walczyć o zwycięstwo, nawet gdy przeciwnik wydaje się nie do pokonania. Czy to zapowiedź powrotu do dawnej świetności? Czas pokaże, ale na razie kibice mają powód do dumy.

Źródło: Defector