Donald Trump został odsunięty od kluczowych negocjacji pokojowych z Iranem przez swoich najbliższych współpracowników. Obawy wzbudzało jego nieprzewidywalne zachowanie, które mogło negatywnie wpłynąć na przebieg rozmów. Informację tę podano w sobotnim wydaniu The Wall Street Journal.

Decyzja o wyłączeniu prezydenta z negocjacji zapadła po serii incydentów, w tym po tym, jak Trump przez godziny krzyczał na członków swojego zespołu podczas akcji ratunkowej związanej z zestrzeleniem amerykańskiego myśliwca F-15 pod koniec ubiegłego miesiąca. Według doniesień, współpracownicy prezydenta uznali, że jego niecierpliwość i emocjonalne reakcje mogą utrudnić prowadzenie rozmów. Zamiast na bieżąco informować go o postępach, dostarczali mu tylko kluczowe aktualizacje w odpowiednich momentach.

Kilka dni później, po odnalezieniu drugiego członka załogi, Trump powrócił do swojego charakterystycznego stylu komunikacji. W serii szybkich postów na platformie Truth Social, opublikowanych w Niedzielę Wielkanocną, prezydent zagroził, że w ciągu kilku dni całkowicie unicestwi cywilizację irańską. Według WSJ, Trump był przekonany, że jego niestabilne zachowanie zmusi Teheran do podjęcia negocjacji.

To nie pierwszy raz, gdy otoczenie prezydenta zdecydowało, że powinien zostać odsunięty od podejmowania kluczowych decyzji wojennych. Niedługo wcześniej szefowa personelu Białego Domu, Susie Wiles, zorganizowała spotkanie z najbliższymi doradcami Trumpa. Problem polegał na tym, że nikt nie informował prezydenta o realnych konsekwencjach wojny dla sytuacji wewnętrznej Stanów Zjednoczonych.

Wcześniej Trump otrzymywał codzienne kompilacje wideo przedstawiające sukcesy militarne, co miało go utwierdzać w przekonaniu, że pozbawienie Iranu możliwości rozwoju broni jądrowej może stać się jednym z jego największych osiągnięć jako 47. prezydenta USA. Konflikt trwa już ponad siedem tygodni, znacznie przekraczając wyznaczony przez administrację sześciotygodniowy termin. W tym czasie Stany Zjednoczone straciły dostęp do kluczowego szlaku handlu ropą na Bliskim Wschodzie, co doprowadziło do destabilizacji globalnego rynku paliw, wzrostu kosztów życia na świecie oraz pogorszenia relacji międzynarodowych, szczególnie z długoletnimi sojusznikami z Zachodu.

Wojna pochłonęła również olbrzymie środki finansowe – według szacunków, koszty sięgnęły już ponad 50 miliardów dolarów. Dodatkowo, w Stanach Zjednoczonych nasiliła się krytyka ideologii Make America Great Again, a straty ludzkie są ogromne: ponad 3 375 ofiar śmiertelnych w Iranie (według państwowych mediów) oraz ponad 2 290 w Libanie. W regionie zginęło także 13 amerykańskich żołnierzy.