W Białym Domu zaplanowano spotkanie na szczeblu pracowniczym z aktywistami ruchu pro-life, w tym z krytykami prezydenta Donalda Trumpa. Według doniesień portalu Semafor, wśród uczestników ma znaleźć się m.in. prezes organizacji Susan B. Anthony Pro-Life America, Marjorie Dannenfelser. Spotkanie ma na celu omówienie polityki administracji wobec kwestii aborcji, co może świadczyć o rosnącej presji ze strony środowisk konserwatywnych.

Tymczasem Trump kontynuuje swoją niekonwencjonalną strategię komunikacji. Podczas niedawnych wydarzeń państwowych coraz częściej porusza tematy daleko odbiegające od oficjalnego kontekstu. Podczas uroczystości wręczenia odznaczeń sportowych w Białym Domu, prezydent nawiązał do polityki byłego prezydenta Baracka Obamy, mówiąc do zebranych dzieci: „Barack Hussein Obama – czy słyszeliście o nim? To on zlikwidował ten wspaniały program. Dziękuję, Baracku, świetna robota.”

Podczas niedawnego Białego Domu Jajecznego – corocznej imprezy dla dzieci związanej z Wielkanocą – Trump nie omieszkał podzielić się swoimi ulubionymi teoriami spiskowymi na temat Joe Bidena. „Był niezdolny do podpisania dokumentów, więc musieli mu pomagać. Wiedzieliście, jak to się nazywa? Autopen. Podpisywali za niego… Nie jest to zbyt dobre, prawda?”

Nie zabrakło również wątków sportowych. Podczas niedawnej akcji dostarczenia posiłków przez DoorDash do Białego Domu, Trump zapytał dostawczynię Sharon Simmons, czy głosowała na niego i wyraził swoje zdanie na temat udziału mężczyzn w sportach kobiecych. Simmons, próbując skupić się na temacie ulgi podatkowej, odpowiedziała: „Nie mam na ten temat zdania. Jestem tu z powodu braku podatku od napiwków.”

Eksperci zastanawiają się, czy takie zachowanie jest celową strategią mającą na celu utrzymanie uwagi mediów i bazy wyborców, czy też wynikiem braku samokontroli. Trump od lat słynie z nietypowych wypowiedzi, nawet podczas oficjalnych ceremonii, takich jak ułaskawianie indyków z okazji Święta Dziękczynienia, podczas którego żartował o wysyłaniu ptaków do więzienia w Salwadorze.

Źródło: The Bulwark