Waszyngton – W zaledwie kilka godzin po nieudanym ataku uzbrojonego napastnika na przyjęcie korespondentów Białego Domu (WHCD), prezydent Donald Trump wykorzystał sytuację do promocji swojego flagowego projektu: nowoczesnej sali balowej w rezydencji prezydenckiej.
Podczas konferencji prasowej, w której udział wzięli m.in. dyrektor FBI Kash Patel oraz sekretarz ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Markwayne Mullin, Trump podkreślił, że historyczna lokalizacja WHCD – hotel Washington Hilton – nie spełnia współczesnych standardów bezpieczeństwa. „To nie jest budynek szczególnie bezpieczny. Nie chciałem tego mówić, ale właśnie dlatego musimy zrealizować wszystkie założenia naszego projektu sali balowej w Białym Domu”, oświadczył.
Incydent, do którego doszło w nocy z 24 na 25 kwietnia 2026 roku, zmusił do ewakuacji prezydenta oraz członków jego gabinetu. Napastnik został zatrzymany przez służby ochrony, jednak zdarzenie wywołało falę dyskusji na temat bezpieczeństwa najważniejszych instytucji państwowych.
Trump, który od lat promuje inwestycję w nową salę balową, argumentował, że projekt uwzględni najwyższe standardy ochrony, w tym systemy kontroli dostępu, monitoring wizyjny oraz fizyczne bariery. „Musimy mieć pewność, że w przyszłości nikt nie będzie w stanie zagrozić bezpieczeństwu prezydenta ani gości Białego Domu”, dodał.
Krytycy zwracają jednak uwagę, że inwestycja wiąże się z ogromnymi kosztami – szacowanymi na ponad 500 milionów dolarów – i może spotkać się z oporem ze strony Kongresu, zwłaszcza w obliczu innych priorytetów wydatkowych państwa.