Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, największa kancelaria prawna kraju, boryka się z poważnym kryzysem kadrowym. W ostatnich miesiącach urzędnicy wielokrotnie wnioskowali o odroczenia w prowadzonych sprawach, nieświadomie ujawniając skalę problemu.
W opublikowanym niedawno wniosku sądowym, niezależny dziennikarz Scott MacFarlane ujawnił, że Sekcja Apelacyjna straciła ponad 40% swoich prawników od lutego 2025 roku – z powodu emerytur, rezygnacji lub czasowych przeniesień. „Obecnie nie jest możliwe przydzielenie tej sprawy kolejnej osobie, która musiałaby poświęcić czas na zapoznanie się z jej szczegółami” – napisała w oświadczeniu jedna z adwokatów.
Napięcie w instytucji sięga jednak znacznie głębiej. Na początku lutego jedna z prawniczek pracujących na rzecz niedostatecznie obsadzonego biura w Minnesocie, zajmującego się sprawami ICE, poprosiła sędziego o uznanie jej za winną obrazy sądu, aby móc odpocząć przez 24 godziny.
„System jest do niczego, ta praca jest do niczego. Robię wszystko, co w mojej mocy, aby dostarczyć wam to, czego potrzebujecie” – powiedziała Julie Le, gdy została zapytana, dlaczego rząd nie wywiązuje się z nakazów sądowych. Niedługo potem została odsunięta od tymczasowych obowiązków i przeniesiona z powrotem do działu ICE. Wykorzystała jednak rozgłos, jaki zdobyły jej słowa, aby wystartować w wyborach do Kongresu w piątym okręgu Minnesoty.
Choć wielkość personelu Sekcji Apelacyjnej różni się w zależności od wydziału, łącznie liczy ona ponad 150 stanowisk – jak podaje w swoim artykule z 2012 roku były prawnik DOJ, Al J. Daniel Jr.
To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. Według szacunków, przed powrotem Donalda Trumpa do Białego Domu w Departamencie Sprawiedliwości pracowało około 10 tysięcy prawników. Do września 2025 roku liczba ta spadła o prawie połowę: organizacja Justice Connection, monitorująca odejścia z DOJ, oszacowała, że odeszło około 5,5 tysiąca osób – nie tylko prawników – dobrowolnie, w ramach programów odprawowych administracji Trumpa lub w wyniku zwolnień.
Zaledwie część doświadczonych pracowników została zastąpiona, co doprowadziło do ogromnych zaległości w pracy. Szczególnie dotknięty został system sądów imigracyjnych, który znalazł się w centrum priorytetów drugiego kadencji Trumpa. Według danych Transactional Records Access Clearinghouse, do lutego 2026 roku zaległości w tej dziedzinie przekroczyły 3,3 miliona spraw. Oznacza to, że losy ponad trzech milionów osób czeka na decyzje prawne, które zdecydują o ich przyszłości – czy będą mogły pozostać w Stanach Zjednoczonych, czy też zostaną zmuszone do opuszczenia kraju.
Prawicowy zwrot Departamentu Sprawiedliwości w kierunku agendy MAGA budzi niepokój wśród środowiska prawniczego. Byli prokuratorzy i dyrektorzy ds. etyki podkreślają, że polityzacja instytucji podważa zaufanie publiczne do systemu prawnego.