Wybuch hantawirusa na pokładzie luksusowego statku wycieczkowego MV Hondius stał się międzynarodową sensacją. Już na samym początku eksperci ds. zdrowia publicznego starali się uspokoić opinię publiczną: to nie kolejny COVID-19. Podkreślali, że wirus rozprzestrzenia się jedynie poprzez bliski kontakt, a ryzyko pandemii jest znikome.

Jednak dla wielu osób te zapewnienia brzmiały znajomo. Przypomniały one bowiem pierwsze tygodnie pandemii koronawirusa w 2020 roku, kiedy to służby zdrowia również bagatelizowały zagrożenie. Wówczas twierdzono, że wirus nie przenosi się drogą powietrzną (co później okazało się nieprawdą), a noszenie masek uznano za niepotrzebne. Jedną z kluczowych lekcji pandemii było to, że nadmierna pewność ekspertów w swoich osądach może prowadzić do utraty zaufania społecznego, gdy pojawią się nowe dowody.

Dziś, sześć lat później, pytanie brzmi: dlaczego służby zdrowia tak pewnie mówią o możliwości opanowania hantawirusa, skoro jego śmiertelność jest znacznie wyższa niż grypy czy COVID-19? Czy nie lepiej byłoby postąpić bardziej ostrożnie?

Grupa lekarzy i naukowców z całego świata wystosowała list otwarty do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), apelując o przyjęcie zasady „ostrożności ponad wszystko”. Autorzy podkreślają, że jeśli istnieje choćby najmniejsze prawdopodobieństwo, że hantawirus może przenosić się drogą powietrzną lub łatwiej niż zakładano, służby zdrowia powinny działać tak, jakby ryzyko było maksymalne.

„Koszty wprowadzenia środków ochronnych na wczesnym etapie są niewielkie. Koszty ich opóźnienia w przypadku poważnego zagrożenia mogą być ogromne” — napisali w liście.

Obecnie nie wiadomo, jak rozwinie się epidemia hantawirusa. Zarejestrowano zaledwie kilkanaście przypadków, ale sytuacja jest niepewna. Wcześniejsze ogniska choroby ograniczały się do niewielkich społeczności wiejskich, gdzie transmisja wirusa była utrudniona. Tym razem jednak ognisko wybuchło na zatłoczonym statku wycieczkowym, z pasażerami pochodzącymi z różnych zakątków świata, którzy teraz wracają do swoich krajów. To idealne warunki do szybkiego rozprzestrzeniania się wirusa — podobnie jak miało to miejsce na początku pandemii COVID-19.

Pytania pozostają otwarte: Ilu pasażerów zachoruje? Czy będą przestrzegać zaleceń izolacyjnych? Ilu kolejnych ludzi zarazi wirusem? Na razie nie znamy odpowiedzi. Jednak jedno jest pewne: cień pandemii COVID-19 wciąż ciąży zarówno na służbach zdrowia, jak i na społeczeństwie, które coraz mniej ufa oficjalnym komunikatom.

Służby zdrowia stoją przed trudnym wyzwaniem: muszą zbalansować dobro jednostki z dobrem ogółu, a jednocześnie przekazywać informacje w sposób, który nie wprowadzi społeczeństwa w błąd, gdy sytuacja się zmieni. Pandemia pokazała, jak kruche jest zaufanie publiczne — i jak ważne jest, by tym razem podejść do nowego zagrożenia z większą pokorą.

Źródło: Vox