Julia Louis-Dreyfus powróciła w roli Seliny Meyer, aby pożegnać Stephena Colberta w wyjątkowy sposób. Wizyta aktorki w programie The Late Show była częścią promocji jej nowego filmu Detektywi owiec, jednak szybko przerodziła się w zabawne i nieco niecenzuralne pożegnanie gospodarza.
Colbert niedawno zdradził, że całował się na antenie z niektórymi gośćmi programu. Louis-Dreyfus nie mogła tego zostawić bez komentarza. Już na początku wizyty zażądała od niego pocałunku, argumentując, że jest zazdrosna o innych gości. Później jednak przygotowała dla niego niespodziankę.
Pogrzebówka w stylu 'Veep'
Louis-Dreyfus ujawniła, że zebrała grupę autorów Veep, aby przygotowali dla Colberta specjalny hołd w stylu ulubionego serialu. Następnie wcieliła się w swoją ikoniczną postać, Selinę Meyer, i zaczęła wygłaszać serię celnych żartów pod adresem gospodarza.
Oto niektóre z najzabawniejszych uwag:
- „Byłam na tym programie kilka razy i zawsze myślałam, że jesteś Rachel Maddow. Czyżby nie?”
- „Twoje nazwisko brzmi jak coś, co można znaleźć w dziale kosmetyków w drogerii.”
- „Twoja emerytura sprawiła, że Donald Trump był tak szczęśliwy, że zawsze będę Cię postrzegać jak Stormy Daniels późnowieczornego show-biznesu.”
Największe wrażenie zrobił jednak żart dotyczący okoliczności wizyty Louis-Dreyfus:
„Kiedy moi ludzie powiedzieli mi, że powinnam przyjść i pożegnać Cię, miałam nadzieję, że będzie to bardziej sytuacja typu hospicjum.”
Reakcja Colberta była natychmiastowa – aktorka wywołała u niego głośny śmiech, a nawet prychnięcie. Całość spotkania można obejrzeć na nagraniu powyżej.