Dlaczego Ghislaine Maxwell trafiła do więzienia o niskim rygorze?
Jedna z nierozwiązanych zagadek afery Jeffrey’a Epsteina dotyczy przeniesienia Ghislaine Maxwell w zeszłym roku do Federalnego Obozu Więziennego w Bryan w Teksasie. Zakład ten, przeznaczony głównie dla niegroźnych przestępców i oszustów finansowych, wydaje się niezwykle łagodnym miejscem dla kobiety skazanej za współudział w przestępstwach seksualnych wobec nieletnich.
Decyzja o przeniesieniu zapadła wkrótce po spotkaniu Maxwell z Toddem Blanche’em, ówczesnym zastępcą prokuratora generalnego (a wcześniej prywatnym prawnikiem Donalda Trumpa). Podczas wielogodzinnej rozmowy Maxwell wyraziła podziw dla Trumpa i zaprzeczyła, jakoby kiedykolwiek była świadkiem jego niewłaściwego postępowania. Wówczas przebywała w więzieniu o średnim rygorze, mieszczącym zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Tymczasem Bryan to zakład o niskim rygorze, z programami jogi i opieką nad psami, zarezerwowany dla kobiet.
Rząd nie wyjaśnił decyzji o przeniesieniu
Od czasu transferu Maxwell do Bryan nie przedstawiono żadnego oficjalnego uzasadnienia tej decyzji. W tym samym czasie w więzieniu przebywały również inne znane osoby, takie jak Elizabeth Holmes, założycielka Theranos, oraz Jen Shah, gwiazda reality show oskarżona o oszustwa finansowe.
Droga do ujawnienia dokumentów
Poszukując odpowiedzi, latem ubiegłego roku złożono wniosek o udostępnienie informacji publicznej (FOIA) do Biura Więziennictwa (BOP), żądając wszelkich dokumentów związanych z przeniesieniem Maxwell. Wnioskowano o e-maile, notatki służbowe, rozkazy transferu, wiadomości tekstowe, rozmowy elektroniczne oraz wszelką korespondencję dotyczącą tej sprawy. Odpowiedź była opóźniona o wiele miesięcy, a BOP poinformowało, że realizacja wniosku może potrwać nawet dziewięć miesięcy.
W związku z brakiem postępów, Reporters Committee for Freedom of the Press, organizacja non-profit wspierająca dziennikarzy, złożyła pozew w federalnym sądzie okręgowym w Waszyngtonie w imieniu Center for Investigative Reporting (wydawcy „Mother Jones”), domagając się ujawnienia dokumentów. Pozew wskazywał na naruszenie ustawy FOIA przez BOP, które nie udzieliło odpowiedzi w wymaganym terminie.
120 tysięcy stron dokumentów – co się w nich kryje?
W niedawnym piśmie sądowym BOP ujawniło zaskakującą skalę zebranych materiałów. Według dokumentów, wstępna kwerenda przyniosła aż 15,8 GB danych, co spowodowało awarie systemu podczas prób ich pobrania. Agencja szacuje, że może to oznaczać nawet 120 tysięcy stron dokumentów do przejrzenia.
Taka liczba materiałów budzi poważne wątpliwości. Dlaczego decyzja o przeniesieniu jednej osoby mogła wygenerować tak ogromną ilość dokumentów? BOP zapowiedziało przeprowadzenie przeglądu pod kątem ich relewantności i usuwania duplikatów, jednak skala sprawy pozostaje niezwykła.
Możliwe przyczyny ogromnej liczby dokumentów
- Wielu urzędników zaangażowanych – decyzja mogła być konsultowana na wielu szczeblach administracji.
- Kontakty zewnętrzne – możliwe, że BOP współpracowało z innymi agencjami rządowymi lub prawnikami.
- Procedury wewnętrzne – każdy etap procesu mógł być szczegółowo dokumentowany.
- Polityczne powiązania – udział osób związanych z administracją Trumpa mógł zwiększyć skalę dokumentacji.
Co dalej?
Sprawa jest obecnie rozpatrywana przez federalny sąd okręgowy w Waszyngtonie. Jeśli sąd uzna, że BOP musi udostępnić dokumenty, może to rzucić nowe światło na okoliczności przeniesienia Maxwell i ewentualne powiązania z ówczesną administracją Trumpa.
„Taka skala dokumentacji sugeruje, że decyzja o przeniesieniu Maxwell mogła być bardziej skomplikowana, niż się wydaje. Możliwe, że kryją się za nią ukryte motywy polityczne lub proceduralne.”