Podczas niedawnej konferencji prasowej Sean McVay, trener Los Angeles Rams, sprawiał wrażenie zirytowanego. Jak się okazuje, jego reakcja nie miała związku z decyzją o wyborze Ty Simpsona w drafcie 2026, lecz była następstwem wcześniejszego incydentu.

Informację tę przekazał Chris Simms, który w minionym tygodniu przebywał w Londynie. Podczas sobotniego meczu Arsenalu Simms spotkał się z McVayem. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych, w programie PFT Live, ujawnił, że trener wyjaśnił mu przyczynę swojego zachowania.

„Powód jego zdenerwowania podczas konferencji nie miał nic wspólnego z wyborem ani aktorskim popisem, lecz z sytuacją, która wydarzyła się tuż przed wyjściem na spotkanie z mediami”, powiedział Simms. „Był jakiś drobny spór, który miał miejsce wcześniej. Zapewnił mnie, że to nic poważnego, ale w tamtej chwili był naprawdę wkurzony. Tak to wyjaśnił. Nie widzę problemu, żebym podzielił się tą informacją”.

McVay nie ukrywał swojego niezadowolenia podczas konferencji. Następnego dnia przyznał nawet, że był „marudny”. Część komentatorów sugerowała, że jego reakcja miała na celu wysłanie wyraźnego sygnału dla obecnego rozgrywającego Ramsów, Matthew Stafforda – ubiegłorocznego MVP ligi. Od 1967 roku żaden zespół nie zdecydował się na wybór potencjalnego następcy dla aktualnego MVP w pierwszej rundzie draftu – wówczas Green Bay Packers wybrali Dona Horna po tym, jak Bart Starr został MVP NFL w 1966 roku.