W kieszeni masz urządzenie, które pozwala śledzić każdy Twój krok. To nie jest science fiction – to Twój smartfon. Urządzenia te stale wysyłają sygnały, które mogą być wykorzystane przez organy ścigania do monitorowania Twojej lokalizacji. Wystarczy, że korzystasz z telefonu komórkowego, a już nieświadomie udostępniasz swoje położenie. Połączenia z wieżami telekomunikacyjnymi oraz aplikacje z dostępem do GPS pozwalają precyzyjnie określić, gdzie się znajdujesz. Tak działa Uber, który wie, gdzie odebrać pasażera, lub Google Maps, które rejestruje Twoje trasy.
W 2018 roku Sąd Najwyższy USA w sprawie Carpenter v. United States orzekł, że policja musi uzyskać nakaz sądowy, aby uzyskać dane lokalizacyjne od operatorów komórkowych. Teraz, w sprawie Chatrie v. United States, która trafiła do Sądu Najwyższego 27 kwietnia, konieczne będzie ustalenie nowych reguł dotyczących gromadzenia i wykorzystywania takich danych.
Kluczowe pytania przed Sądem Najwyższym
- Jakie informacje powinien zawierać nakaz? Czy policja może uzyskać dane dotyczące nie tylko podejrzanych, ale także osób postronnych?
- Czy dobrowolne udostępnianie danych lokalizacyjnych (np. przez Google Maps) wpływa na ochronę prywatności?
- Czy firmy technologiczne powinny przekazywać tylko dane zanonimizowane, czy też dane osobowe?
- Kiedy ujawnienie tożsamości użytkownika telefonu jest konieczne?
Sprawa Chatrie wzbudza obawy dotyczące nadmiernego inwigilowania obywateli. Nowoczesne technologie pozwalają na inwigilację w skali, która była nie do pomyślenia w czasach uchwalania Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Sąd Najwyższy od dziesięcioleci stara się dostosować interpretację Czwartej Poprawki (ochrona przed bezpodstawnymi przeszukaniami) do postępu technologicznego. Jak stwierdził w sprawie Kyllo v. United States (2001), celem jest zachowanie takiego samego poziomu prywatności, jaki istniał w momencie uchwalenia Konstytucji.
Wyzwania dla ochrony prywatności
Decyzja w sprawie Carpenter zapadła wąską większością 5:4 głosów. Dwóch sędziów z większości, Ruth Bader Ginsburg i Stephen Breyer, już nie zasiada w Sądzie Najwyższym (Breyer został zastąpiony przez Ketanji Brown Jackson). To pokazuje, jak krucha jest równowaga między bezpieczeństwem publicznym a ochroną praw jednostki. Nowa sprawa może doprowadzić do zaostrzenia lub złagodzenia standardów dotyczących gromadzenia danych lokalizacyjnych.
W obliczu rosnącej inwigilacji cyfrowej, decyzja Sądu Najwyższego będzie miała ogromne znaczenie dla przyszłości prywatności obywateli. Czy konstytucyjne gwarancje ochrony przed nadmierną ingerencją państwa utrzymają się w erze smartfonów i aplikacji śledzących położenie?