Od czasu zwolnienia Pam Bondi, pełniący obowiązki prokuratora generalnego Todd Blanche intensywnie pracuje, aby na stałe objąć najwyższe stanowisko w departamencie sprawiedliwości. Jego najnowszy ruch? Kolejne federalne oskarżenie wobec byłego dyrektora FBI Jamesa Comeya. Tym razem zarzuty opierają się na absurdalnej podstawie: zdjęcie opublikowane przez Comeya na Instagramie, przedstawiające muszle ułożone na plaży w kształcie „86 47”, miało rzekomo stanowić „poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa prezydenta Stanów Zjednoczonych”.

Czwartek nie zapowiadał się dobrze.

Cztery rano. Nie mogę zasnąć. Nie wiem dlaczego. Przecież kolacja z królem Karolem poszła dobrze. Nadal dobrze wyglądam w fraku!

Dlaczego więc nie mogę zasnąć? Czuję się jak Macbeth z tej sztuki, którą kazała mi obejrzeć Ivanka. Macbeth był twardym facetem. Podobał mi się. Ale w sumie skończyło się źle.

Trump przyznaje, że wie, dlaczego nie może zmrużyć oka.

Kolacja z królem Karolem była „w porządku”, ale Trump od samego początku wiedział, co myśli monarcha: „Naprawdę? To najlepsze, co potraficie?” Według Trumpa, to nie była „kolacja państwowa”, a „bankiet państwowy”. Król nie mieszka w „podupadłym Białym Domu z 132 pokojami”. Jego rezydencja to pałac Buckingham z 775 pokojami.

— A ja nawet nie mogę dodać sali balowej do tej rupieciarni — narzeka były prezydent.

Po ataku na niego w miniony weekend, jego zespół próbował przeforsować pomysł budowy sali balowej. Jednak próba okazała się nieudana. Co gorsza, niektórzy republikanie w Kongresie postanowili „zaszpanować”, sugerując, że rząd powinien sfinansować inwestycję.

— Idioci! Już tyle razy mówiłem, że sala balowa nie będzie kosztować podatników ani centa! — krzyczy Trump. — Teraz będą mówić: „Najpierw podniósł ceny benzyny, a teraz chce, żebyśmy płacili za jego salę balową”. Świetnie.

Kongres to prawdziwy ból głowy. Kiedy polecił swoim współpracownikom opublikować dzisiaj zdjęcie z królem Karolem z podpisem „DWÓCH KRÓLI”, zrobił to z ironią. Ale — gdyby był królem, mógłby ignorować Kongres i sondaże.

Tymczasem najnowsze badania pokazują, że 17% jego wyborców żałuje swojego głosu. Głównym powodem jest wojna z Iranem, a tuż za nią plasuje się sytuacja gospodarcza.

— Cholera, to przecież powiązane! Spójrzcie na ceny benzyny. I na ten cholerny cieśninę, o której nikt mnie nie ostrzegł — mówi Trump.

To wojna z Iranem jest prawdziwym powodem jego bezsenności. Co, do cholery, ma teraz zrobić?

Źródło: The Bulwark