Dodge Viper – amerykański supersamochód z duszą dzikiego zwierzęcia, który przez lata był symbolem bezwzględnej mocy i nieokiełznanego designu – traci na wartości. Po latach wzrostów cen, które przyniosła pandemia, teraz ceny modeli z lat 1992–2010 spadają w tempie od 3% do nawet 21%.

Viper to samochód, który w dosłowny sposób uosabia amerykański styl życia: masywne opony, agresywne wloty powietrza, proporcje zaprojektowane, by zapierać dech w piersiach, i kolory, które trudno nazwać stonowanymi. Najmniejszy silnik V10, jaki trafił pod maskę tego węża, miał pojemność 8,0 litra (488 cali sześciennych). Większość modeli nie doczekała się nawet systemów kontroli trakcji czy ABS, bo – jak mawiali ówcześni entuzjaści – "prawdziwy kierowca nie potrzebuje niań".

Ostatni egzemplarz Vipera zjechał z linii produkcyjnej w 2017 roku, ale to właśnie starsze modele, zwłaszcza z lat 1996–2002, przez lata uchodziły za prawdziwe okazje pod względem stosunku ceny do osiągów. W 2020 roku, na liście "Bull Market" magazynu Hagerty, model GTS z 1996 roku określono jako "szybki, łatwy w eksploatacji i wciąż robiący wrażenie na każdym, kto go zobaczy – a do tego z dodatkowym atutem w postaci dziedzictwa Shelby".

Wówczas prognozowano, że Vipery będą świetną inwestycją. I rzeczywiście – w latach 2020–2023, w szczycie hossy na rynku samochodów kolekcjonerskich, ceny wszystkich generacji Dodge Viper poszybowały w górę. Największe wzrosty odnotowały modele ACR oraz wczesne RT/10, które w szczytowym momencie, pod koniec 2021 roku, osiągały nawet 56 tysięcy dolarów.

Spadek cen – powrót do rzeczywistości

Teraz jednak trend się odwraca. Według najnowszego raportu Hagerty Price Guide, wszystkie modele z lat 1992–2010 straciły na wartości. Największe spadki dotknęły najstarsze i najmniej komfortowe RT/10 – ich cena spadła o 21% od szczytu z 2021 roku i wynosi obecnie 44 600 dolarów. To zaledwie nieco więcej niż na początku 2020 roku, co oznacza, że modele te nie zyskały nic na inflacji.

GTS z 1996 roku, który wprowadził znaczące usprawnienia pod względem osiągów, stylistyki i komfortu, również traci. Jego wartość szczytowa przypadła na 2022 rok, a obecnie jest o 15% niższa i wynosi 60 800 dolarów (dla stanu #2, z dodatkiem 15% za kultową kombinację kolorystyczną Viper Blue z białymi pasami). Choć nadal jest to znacznie więcej niż na początku dekady (50 100 dolarów w 2020 roku), po uwzględnieniu inflacji strata jest ewidentna – gdyby przeliczyć ówczesną cenę na dzisiejsze pieniądze, byłoby to około 64 tysiące dolarów.

Modele z lat 2003–2006 oraz 2008–2010, charakteryzujące się bardziej kanciastymi liniami, również odnotowują spadki, choć nie tak drastyczne jak ich starsze odpowiedniki. Eksperci wskazują, że rynek samochodów kolekcjonerskich powoli wraca do równowagi po pandemicowym szaleństwie, a Vipery, choć wciąż pożądane, tracą na atrakcyjności jako inwestycja.

Czy to koniec ery Dodge Viper?

Choć spadek cen może być zaskakujący dla niektórych, analitycy rynku podkreślają, że Vipery nigdy nie były samochodami dla każdego. Ich charakterystyczny design, ogromne osiągi i brak komfortu sprawiały, że były one obiektem pożądania głównie wśród pasjonatów motoryzacji. Teraz, gdy rynek się stabilizuje, ceny wracają do bardziej realistycznych poziomów.

Czy to oznacza, że era Dodge Viper dobiega końca? Na razie trudno jednoznacznie stwierdzić. Samochody te wciąż cieszą się zainteresowaniem, a ich unikalny charakter sprawia, że pozostaną w sercach wielu miłośników motoryzacji. Jednak dla inwestorów, którzy liczyli na szybkie zyski, powrót do rzeczywistości może okazać się bolesny.

Źródło: Hagerty