W połowie XIX wieku John Chapman, znany jako Johnny Appleseed, sadził jabłonie w amerykańskich lasach. Choć jego głównym celem było nie tyle karmienie ludzi, co produkcja cydru, pozostawił po sobie coś więcej – masę cienia, który chronił przed upałem. Dziś, ponad 200 lat później, miasta w USA zaczynają rozumieć, jak bardzo mieli rację.
Brak wystarczającej ilości drzew w centrach miast sprawia, że latem temperatura wzrasta znacznie bardziej niż na obszarach wiejskich. Dwa nowe badania dowodzą, że proste posadzenie drzew może diametralnie zmienić sytuację. Zielona infrastruktura nie tylko obniża temperaturę, ale także poprawia jakość powietrza, wspiera bioróżnorodność i korzystnie wpływa na samopoczucie mieszkańców.
Miejska wyspa ciepła – problem, który można rozwiązać
Pierwsze badanie, przeprowadzone przez naukowców z The Nature Conservancy, pokazuje, że drzewa mogą zniwelować nawet połowę efektu miejskiej wyspy ciepła. Zjawisko to polega na tym, że beton, asfalt i budynki magazynują ciepło w ciągu dnia i oddają je nocą, uniemożliwiając schłodzenie się miasta. Drzewa natomiast ochładzają otoczenie na dwa sposoby: poprzez transpirację – uwalnianie wilgoci z liści – oraz przez dostarczanie cienia.
Drugie badanie, obejmujące 65 amerykańskich miast, porównało temperatury w dzielnicach z różną ilością zieleni. Wyniki są jednoznaczne: obszary ubogie w drzewa doświadczają nawet 40% wyższych temperatur niż te, gdzie roślinność jest gęsta. Różnica może sięgać nawet 4 stopni Fahrenheita (około 2,2°C).
Kto najbardziej cierpi z powodu upałów?
Problem dotyka wszystkich, ale najbardziej narażone są osoby starsze, dzieci oraz mieszkańcy ubogich dzielnic. Te ostatnie często charakteryzują się niższym poziomem zieleni ze względu na historyczne zaniedbania w planowaniu miejskim. W dzielnicach przemysłowych, gdzie dominuje beton i asfalt, upały są szczególnie dotkliwe. Tymczasem w zamożniejszych dzielnicach, zwłaszcza na przedmieściach, powszechne są parki, drzewa przy ulicach i ogrody, które naturalnie obniżają temperaturę.
Robert McDonald, główny naukowiec The Nature Conservancy i autor pierwszego badania, podkreśla skalę zagrożenia:
"Upały to już poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego. Według niektórych szacunków zabijają one rocznie 350 tysięcy osób na świecie, a w miastach problem jest jeszcze poważniejszy. Gdyby nie drzewa, efekt miejskiej wyspy ciepła byłby dwukrotnie silniejszy niż obecnie."
Nie jest to tylko kwestia komfortu. Wysokie temperatury w połączeniu z zanieczyszczeniem powietrza zwiększają ryzyko chorób układu oddechowego, udarów i odwodnienia. Według danych, w Stanach Zjednoczonych upały zabijają więcej osób niż wszystkie inne ekstremalne zjawiska pogodowe łącznie.
Zielona infrastruktura – inwestycja w przyszłość
Eksperci są zgodni: miasta muszą zacząć traktować zieleń miejską nie jako luksus, ale jako podstawową część miejskiej infrastruktury. Oznacza to nie tylko sadzenie nowych drzew, ale także dbanie o istniejące, tworzenie parków, alejek zielonych i ogrodów deszczowych.
Przykłady miast, które już podjęły działania, pokazują, że to się opłaca. W Nowym Jorku program "MillionTreesNYC" doprowadził do posadzenia miliona drzew w ciągu dekady, co przyczyniło się do obniżenia temperatury w niektórych dzielnicach o kilka stopni. Podobne inicjatywy są realizowane w Los Angeles, Atlancie i Filadelfii.
Zielona infrastruktura to nie tylko sposób na walkę z upałami. To także szansa na poprawę jakości życia, zwiększenie bioróżnorodności i stworzenie bardziej zrównoważonych miast. Jak podsumowują autorzy badań: "Rośliny to najlepsze, co mamy przeciwko miejskiemu gorącu".