Dziesiąta generacja Forda F-150 nie była pierwszym pickupem przypominającym samochód osobowy w historii motoryzacji. Tytuł ten należy się prawdopodobnie Chevroletowi Cameo, ale to nie on otworzył nowy rozdział w branży. Kluczem do sukcesu okazała się skóra Castano – miękka, luksusowa i niezwykle przyjemna w dotyku. To ona sprawiła, że ten konkretny model F-150 stał się hitem rynkowym, zagrażającym każdej klasie pojazdów.

Kiedy na rynek trafił czterodrzwiowy SuperCrew, sprzedaż sedanów, SUV-ów i kombi zaczęła spadać. Gdyby istniał lepszy przykład pojazdu, który trafił do szerokiego grona odbiorców, byłby on tak stary, że mógłby nazywać się „Tin Lizzie”. Wróćmy jednak do skóry Castano – to właśnie ona była powodem zakupu pierwszego w historii pickupa King Ranch w 2001 roku. Choć nadal dostępny był luksusowy pakiet Lariat, jego plastikowa skóra przestała odpowiadać wymaganiom najbardziej wymagających klientów.

Włączenie do oferty nazwy King Ranch było ironiczne, ponieważ oznaczało koniec współpracy Forda z Cartierem. Koncern doskonale wiedział, gdzie powinny trafić jego środki na licencjonowanie. Toyota, wprowadzając edycję 1794, potwierdziła, że Ford był trendsetterem, docierając zarówno do klientów z niebieskimi, jak i białymi kołnierzykami. Gdyby tylko ten dobry wizerunek miał przetrwać kolejne generacje F-150.

Redukowanie dziesiątej generacji F-150 do statusu opcjonalnej skóry Castano byłoby jednak niesprawiedliwe. Choć te pickupy nie cieszą się już taką renomą i wartością odsprzedaży jak ich poprzednicy z lat 1987–1996 (OBS), były one zupełnie nowym modelem. Wyposażono je w zaawansowaną konstrukcję zawieszenia SLA (short-long arm) zamiast przestarzałego układu Twin I-Beam, a rama stała się sztywniejsza. Karoseria zyskała aerodynamiczny design inspirowany Fordem Taurus, znacznie lepszy od skromnie zmodernizowanej przedniej części z modelu z 1992 roku.

Silniki również zostały zmodernizowane. Sześcio- i ośmiocylindrowe jednostki napędowe pochodziły z innych modeli Forda. Sześcio- i ośmiocylindrowe jednostki napędowe pochodziły z innych modeli Forda. Sześcio- i ośmiocylindrowe jednostki napędowe pochodziły z innych modeli Forda. Silnik V6 Essex został powiększony do 4,2 litra, stając się godnym następcą kultowego 4,9-litrowego rzędu. Z kolei 4,6-litrowy V8 z górnymi wałkami rozrządu był podobny do jednostki z Crown Victoria i znacznie przewyższał pod względem osiągów 5,0-litrowy silnik Windsor. 5,4-litrowy V8 był powiększoną wersją 4,6-litrowego, ciesząc się dobrą opinią w porównaniu do 5,8-litrowego Windsor (choć w jedenastej generacji wprowadzono krytykowany projekt zaworów trójzaworowych).

Standardowe wyposażenie obejmowało m.in. poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażera, co było wówczas nowością w przypadku pickupa. Opcjonalnie dostępne były 17-calowe felgi, hamulce tarczowe na cztery koła oraz system ABS. Jednak, podobnie jak 20-letnia skóra Castano, z biegiem czasu model ten nie zyskał na wartości. Nowsze wersje King Ranch wyposażono w bardziej trwałe skóry, przypominające oryginalny materiał, które zyskały uniwersalne uznanie – podobnie jak charakterystyczna, kanciasta stylistyka nowszych i starszych F-150. Wystarczy spojrzeć na ceny „OBS” Fordów na Facebook Marketplace, aby zrozumieć, że te bardziej zaawansowane technicznie pickupy ustąpiły pola nowszym modelom.

Źródło: Hagerty