GameStop, kiedyś dominujący gracz na rynku gier wideo, złożył nieoczekiwaną ofertę przejęcia eBay za łączną kwotę 56 miliardów dolarów. Według zaproponowanej transakcji, połowę tej sumy miałaby stanowić gotówka, a drugą połowę – akcje GameStopu. Obecnie firma posiada już około 5% udziałów w eBay, ale ten ruch oznacza znacznie bardziej agresywną strategię rozwoju.
Propozycja GameStopu zakłada również wykorzystanie fizycznych sklepów sieci do autentykacji przedmiotów sprzedawanych na eBay, takich jak karty kolekcjonerskie. Pomysł ten budzi poważne wątpliwości dotyczące kompetencji firmy w tej dziedzinie oraz ryzyka monopolizacji rynku. Co więcej, plan przewiduje likwidację działów administracyjnych eBay, co mogłoby doprowadzić do masowych zwolnień wśród ponad 10 tysięcy pracowników na całym świecie.
Eksperci podkreślają, że tego typu transakcja jest wyjątkowo ryzykowna i nietypowa. Przejęcie firmy niemal czterokrotnie większej od siebie wymaga bowiem ogromnego wsparcia finansowego, często opierającego się na wysokim zadłużeniu lub emisji nowych akcji. Ryan Cohen, CEO GameStopu, zapewnił jednak o zebraniu zobowiązań finansowych, w tym listu intencyjnego na 20 miliardów dolarów kredytu od TD Bank, oraz możliwości pozyskania inwestorów z funduszy suwerennych Bliskiego Wschodu.
Jeśli transakcja dojdzie do skutku, Cohen mógłby liczyć na ogromną gratyfikację – aż 35 miliardów dolarów, pod warunkiem, że wartość rynkowa GameStopu osiągnie 100 miliardów dolarów. Obecnie jednak taki scenariusz wydaje się mało realny, zwłaszcza w obliczu pogarszających się warunków finansowania na rynkach globalnych.
Choć sam eBay nie cieszy się już taką popularnością jak w latach 2000., krytycy wskazują, że jego przejęcie przez GameStop mogłoby stać się kolejnym przykładem desperackiej gry o zysk dla miliarderów, kosztem tysięcy pracowników i stabilności rynku.