Teneryfa, Hiszpania – Ostatnia grupa pasażerów ewakuowana z pokładu statku MV Hondius opuściła port w Granadilli. Jeden z pasażerów, jadąc autobusem w kierunku lotniska, pokazał serce dłonią przez okno. Tymczasem trzy osoby zmarły z powodu zarażenia hantawirusem, a dziewięć kolejnych zostało zarażonych w ubiegłym miesiącu.

Do zdarzenia doszło na pokładzie luksusowego statku wycieczkowego, który cumował w hiszpańskim porcie. Według lokalnych władz, epidemia została szybko wykryta, a wszyscy pasażerowie poddani odpowiednim procedurom medycznym. Mimo to straty są dotkliwe – trzy ofiary śmiertelne i liczne przypadki zachorowań.

Eksperci zwracają uwagę, że pojawienie się hantawirusa w tak nietypowym miejscu może być kolejnym sygnałem zmian zachodzących w środowisku naturalnym. Hantawirusy są zwykle przenoszone przez gryzonie, a ich występowanie wiąże się z ekspansją obszarów leśnych i zmianami klimatycznymi.

– To nie jest pierwszy przypadek, gdy choroby typowe dla dzikiej przyrody pojawiają się w miejscach dotkniętych antropopresją – powiedział dr Paweł Nowak, epidemiolog z Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. – Zmiany klimatu, wylesianie i ekspansja ludzka zwiększają ryzyko przenoszenia patogenów na ludzi.

Statki, takie jak MV Hondius, są szczególnie narażone na takie zagrożenia ze względu na częste odwiedzanie różnych regionów świata. W ostatnich latach obserwuje się wzrost liczby przypadków chorób zoonotycznych – przenoszonych ze zwierząt na ludzi – co może być bezpośrednio związane z globalnym ociepleniem.

Służby sanitarne na Teneryfie podjęły środki ostrożności, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa. Wszystkie osoby, które miały kontakt z zarażonymi, zostały objęte monitoringiem, a statek poddano gruntownemu czyszczeniu i dezynfekcji.

Przypadek na MV Hondius pokazuje, jak krucha jest równowaga między ludźmi a dziką przyrodą. Eksperci apelują o wzmożoną czujność i lepsze monitorowanie zmian środowiskowych, które mogą prowadzić do pojawienia się nowych zagrożeń zdrowotnych.