Wymiana wrażliwych danych wyborców między administracją Donalda Trumpa a organizacjami podważającymi wyniki wyborów 2020 stała się przedmiotem nowego dochodzenia. Dokumenty uzyskane przez organizację non-profit Democracy Forward na podstawie wniosków o dostęp do informacji publicznej ujawniają korespondencję między pracownikami Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DOGE) a kluczową grupą zaangażowaną w teorie spiskowe dotyczące wyborów.

Wymiana danych odbywała się w tajemnicy, a część korespondencji została mocno zredagowana przez rząd przed udostępnieniem. Pomimo to, w jednym z e-maili organizacja konspiracyjna napisała do urzędników: „Tego właśnie pragniemy!” odnosząc się do przekazywanych informacji dotyczących amerykańskich wyborów.

Większość nazwisk i podmiotów uczestniczących w wymianie danych została również zredagowana. Mimo to, e-maile pokazują, jak urzędnicy państwowi przekazywali poufne federalne dane dotyczące działalności wyborczej do zewnętrznych podmiotów.

„Administracja Trumpa-Vance’a nadal ukrywa, co robi z danymi osobowymi Amerykanów, z kim je nielegalnie udostępniła i dlaczego”, powiedział Skye Perryman, prezes i dyrektor generalny Democracy Forward, cytowany przez Democracy Docket.

Na początku tego roku administracja Trumpa przyznała się do podobnej operacji prowadzonej przez DOGE. W styczniu Social Security Administration ujawniła w dokumentach sądowych, że współpracownicy Elona Muska prowadzili nieautoryzowane wymiany informacji i plany dotyczące danych z grupami zaprzeczającymi wynikom wyborów. Rząd nie wymienił nazw tych organizacji, ale co najmniej jedna rzuca się w oczy.

Już kilka tygodni po rozpoczęciu drugiej kadencji Donalda Trumpa, grupa negacjonistów wyborczych True the Vote zwróciła się do federalnych pracowników tymczasowego ciała doradczego Muska. Ich publiczny apel, opublikowany na stronie organizacji w marcu 2025 roku, brzmiał: „Biorąc pod uwagę mandat DOGE dotyczący zwiększania efektywności rządowej oraz Państwa wgląd w federalne rozbieżności danych, nalegamy, aby rozszerzyć Państwa badania na krajowe systemy rejestracji wyborców. True the Vote jest gotowe wesprzeć ten wysiłek.”

True the Vote stanowczo zaprzeczyło wówczas jakiemukolwiek udziałowi w skandalu, mimo przyznania się do niego przez administrację.

Narodowa inicjatywa dostępu do danych wyborców

Nowe ujawnienia mogą rzucić światło na szersze działania administracji Trumpa, które polegają na bezprecedensowej próbie uzyskania dostępu do rejestrów wyborców we wszystkich stanach. Celem jest pozyskanie wrażliwych danych dotyczących dziesiątek milionów Amerykanów.

Departament Sprawiedliwości złożył już pozwy przeciwko 30 stanom, żądając udostępnienia danych przed wyborami. Ponad tuzin stanów rządzonych przez republikanów dobrowolnie przekazało już informacje lub zobowiązało się to zrobić. Wśród nich są: Alaska, Arkansas, Indiana, Luizjana, Missisipi, Nebraska, Ohio, Oklahoma, Karolina Południowa, Dakota Południowa, Tennessee, Teksas i Wyoming.

Sędziowie w całym kraju jednak odrzucili większość pozwów DOJ, blokując dostęp do danych w stanach takich jak Rhode Island, Kalifornia, Massachusetts, Michigan i Oregon. Również sędzia mianowany przez Trumpa unieważnił sprawę w Arizonie, uznając, że szczegółowe rejestry wyborców „nie są dokumentem podlegającym żądaniu Prokuratora Generalnego” na mocy prawa federalnego.