Vampire Survivors z 2022 roku od studia Poncle to kultowa gra, w której chaos, strategia i bezmyślna zabawa idealnie się ze sobą zlewają. Choć mnie osobiście urzekła jej niezwykła równowaga, nigdy nie byłem mistrzem w optymalizacji postaci. Nie przepadam za min-maxingiem, a zbyt wiele statystyk i opcji często mnie przytłacza. Gdy sięgam po ulubioną broń lub kombinację, rzadko kiedy zmieniam ustawienie – nawet jeśli nie jest ono idealne.

Teraz, z Vampire Crawlers (pełny tytuł: Vampire Crawlers: The Turbo Wildcard From Vampire Survivors), dostaję coś, co znam i lubię, ale w wolniejszym tempie, które pomaga mi lepiej przyswoić strategię. Gra, stworzona przez Nosebleed Interactive, jest już dostępna na PC i konsolach.

Nowa perspektywa i system kart

Podobnie jak w Vampire Survivors, przemierzasz różne lokacje – lasy, biblioteki – i cały czas się rozwijasz. Jednak tym razem wszystko dzieje się z perspektywy pierwszej osoby, a rozgrywka przypomina dungeon crawler z elementami deckbuildera. Każdej tury dysponujesz określoną ilością many, którą możesz wydać na karty. Te z kolei mogą zadawać obrażenia, zwiększać obronę, wzmacniać inne karty i nie tylko.

W miarę postępów otrzymujesz nowe karty lub masz okazję ulepszać istniejące, aby były bardziej efektywne. Kluczowym elementem staje się tworzenie kombinacji – przede wszystkim kolejność, w jakiej używasz kart. Jeśli zagrasz je w rosnącej kolejności kosztów many (0, 1, 2 itd.), uruchomisz serię, która wzmocni następną najdroższą kartę. Choć nie zawsze jest to optymalne rozwiązanie – czasem trzeba skupić się na obronie przed trudnym bossem lub zaryzykować, by wykorzystać mocną kartę – to właśnie kombinacje stale towarzyszyły mi podczas podejmowania decyzji.

Na początku może to wydawać się powtarzalne, ale z czasem zauważyłem, że system ten lepiej ukierunkowuje moje wybory niż moja naturalna tendencja do bezmyślnego klikania.

Meta-gra i wyzwania

Podobnie jak w Vampire Survivors, istnieje meta-gra, która tym razem została przedstawiona w interfejsie stylizowanym na wioskę. Za zdobyte w trakcie rozgrywki złoto możesz kupować trwałe ulepszenia oraz postaci z unikalnymi zdolnościami. Jest mnóstwo rzeczy do odblokowania, łączenia i eksperymentowania, a wraz ze wzrostem trudności te mechaniki staną się niezbędne.

Można by jednak argumentować, że to podejście ma pewną wadę: zachęca do powtarzania poziomów i zbierania monet oraz punktów doświadczenia, co w połączeniu z wolniejszym tempem Vampire Crawlers może zacząć nużyć. W Vampire Survivors chaos rozgrywki skutecznie odwracał moją uwagę od powtarzalności – każdy poziom, nawet znany, był szybki i ekscytujący, dzięki czemu nie czułem, że robię to samo raz po raz. Tutaj jednak, mimo większej ilości działań, tempo sprawia, że powtarzalność może być bardziej odczuwalna.

Źródło: Aftermath