LAS VEGAS, NEVADA – 19 kwietnia 2026 r. Roman Reigns triumfalnie uniósł pas po zwycięstwie nad CM Punkiem w walce o mistrzostwo świata ciężkiej wagi podczas WrestleManii 42 w Allegiant Stadium. Choć finałowy moment był widowiskowy, to całe wydarzenie pozostawiło po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Czy WrestleMania straciła swoją magię?

Od magii do marazmu

Był czas, kiedy WrestleMania była czymś więcej niż tylko wydarzeniem sportowym – była spektaklem, który wieńczył całoroczne emocje, intrygi i rywalizacje. Moje pierwsze doświadczenie z tymi galami to WrestleMania XIII, gdzie nie główny pojedynek, a walka Breta Harta ze Stone Coldem Steve’em Austinem stała się legendą. Dziś, po dwudniowej WrestleManii 42, trudno oprzeć się wrażeniu, że coś się skończyło. „Showcase of the Immortals” – największe widowisko wrestlingu – ledwo dorównuje średniej jakości imprezie z ubiegłego wieku.

Sześć godzin reklam i kilka minut walki

Nie chodzi o to, że zawodnicy nie dali z siebie wszystkiego. Wręcz przeciwnie – w obu nocach zmagali się w naprawdę trudnych warunkach. Problem w tym, że z ponad sześciu godzin „wrestlingu” zaledwie dwa pojedynki trwały dłużej niż 20 minut. Sześć z trzynastu walk zakończyło się w mniej niż 10 minut – to za mało, by zbudować napięcie, rozegrać dramatyczną historię czy oddać sprawiedliwość wieloletnim rywalizacjom.

Zamiast tego, kibice otrzymali sześć godzin reklam i brandingu. Od premiery dokumentu o Hulku Hoganie na Netflixie, przez filmy Street Fighter i Mortal Kombat 2, po wszechobecne logo sponsorów. To było widowisko, w którym nawet stoły były sponsorowane przez Slim Jim. WWE stworzyło Super Bowl brandingu, ale zapomniało o samym wrestlingu.

Noc pierwsza: USO i LA Knight vs. The Vision i IShowSpeed

Jedyne, co pozostanie z tego pojedynku, to fakt, że IShowSpeed radził sobie w ringu lepiej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Reszta? Zapomniana. WWE nie dało szansy na rozwinięcie żadnej historii – zbyt krótkie starcia, zbyt wiele przerw na reklamy i branding.

Czy WrestleMania umarła? Potrzebujemy nowej wizji

Nic nie trwa wiecznie, a po WrestleManii 42 coraz trudniej uwierzyć, że to wydarzenie kiedykolwiek wróci do swojej dawnej chwały. Problem nie leży w talentach, ale w koncepcji. WWE postawiło na marketing i widowisko, zapominając o tym, co kiedyś czyniło WrestleManię wyjątkową – emocje, napięcie i nieprzewidywalność.

Jeśli organizacja nie podejmie radykalnych zmian, wkrótce możemy stanąć przed sytuacją, w której „wszystko, co dobre, trzeba będzie zakończyć”. Czy to już ten moment?

„WrestleMania 42 była widowiskiem, w którym nawet stoły były sponsorowane przez Slim Jim. WWE stworzyło Super Bowl brandingu, ale zapomniało o samym wrestlingu.”

Źródło: SB Nation