Trzeci dzień 79. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes upłynął pod znakiem wyczekiwanej premiery oraz dyskusji o przyszłości kinematografii w erze cyfrowej. W środę światło dzienne ujrzał nowy film Jane Schoenbrun, reżyserki hitu „I Saw the TV Glow”, który zapowiada się na jedno z najważniejszych wydarzeń tegorocznej edycji.

„Młodzieńcza miłość i śmierć w Obozie Miasma” – nowy hit Schoenbrun

Obraz „Teenage Sex and Death at Camp Miasma”, którego premiera odbyła się w sekcji Un Certain Regard, spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności. Film, określany jako hołd złożony klasycznym horrorom slasher z lat 80. oraz introspektywna opowieść o doświadczeniach transpłciowych, wyreżyserował i napisał samodzielnie Schoenbrun. Premiera odbyła się w obecności gwiazd filmu: Hannah Einbinder, Gillian Anderson, Evy Victor, Zachary’ego Cherry’ego, Sarah Sherman, Jasmin Savoy Brown oraz Jacka Havena.

Fabuła koncentruje się na losach reżyserki (Einbinder), zatrudnionej do nakręcenia remake’u kultowego serialu „Camp Miasma”. Jej celem jest zaangażowanie do projektu tajemniczej gwiazdy (Anderson), która wcieliła się w rolę „ostatniej dziewczyny” w oryginalnym filmie. Czy zatem mamy do czynienia z remakiem, czy raczej z kontynuacją legendy?

Recenzent obecny na premierze, Zachary Lee, podkreślił, że twórczość Schoenbrun wyróżnia się „życzliwym duchem zaproszenia” do nowej perspektywy. „Trudno od razu w pełni zrozumieć i zaakceptować nową wizję, ale dzieło Schoenbrun otwiera oczy na zupełnie nowe możliwości”, napisał w swojej relacji z Cannes.

Publiczność nagrodziła film dziewięciominutową owacją na stojąco, podczas której Einbinder próbowała podziękować obsadzie i ekipie przez ponad trzy minuty. Wśród gości obecnych na premierze byli także Anderson oraz sama reżyserka, którzy wprowadzali widzów w klimat filmu.

Dyskusja o AI w kinie nabiera tempa

Oprócz premiery „Młodzieńczej miłości i śmierci…” w Cannes pojawiły się głosy dotyczące wpływu sztucznej inteligencji na przemysł filmowy. Temat ten powraca coraz częściej, wywołując zarówno entuzjazm, jak i kontrowersje wśród twórców i krytyków.

Czy owacje na stojąco tracą na znaczeniu?

Steve Pond, dziennikarz obecny na festiwalu, zwrócił uwagę na rosnącą tendencję do nieuzasadnionych owacji na stojąco podczas premier. Według niego, dawne narzędzia krytyka – notatnik i długopis – zostały zastąpione przez aplikacje na smartfony, w tym zegarek do mierzenia czasu owacji.

Pond podkreślił, że coraz dłuższe owacje stały się normą, a nawet czterominutowe uznaje się za „słabość”. „Kiedyś owacja na stojąco była wyrazem prawdziwego zachwytu. Dziś wydaje się, że stała się obowiązkiem, a jej długość staje się przedmiotem rywalizacji”, napisał w swoim komentarzu.

Choć niektórzy mogą odebrać jego słowa jako krytykę zmian w branży, Pond podkreśla, że problem leży nie tyle w samym akcie aplauzu, co w jego nadużywaniu. „Festiwal powinien być miejscem prawdziwych emocji, a nie wyścigu w wymyślaniu coraz bardziej spektakularnych owacji”, dodał.

Nowa platforma AI dla filmowców debiutuje w Cannes

Wśród wydarzeń trzeciego dnia festiwalu znalazł się także debiut nowej platformy dla twórców filmowych, wykorzystującej sztuczną inteligencję. Narzędzie to ma na celu ułatwienie procesu produkcji, od scenariusza po montaż, otwierając nowe możliwości dla niezależnych filmowców.

Choć szczegóły techniczne pozostają w sferze tajemnicy, organizatorzy zapowiadają, że platforma może zrewolucjonizować sposób, w jaki powstają filmy, skracając czas produkcji i obniżając koszty. Czy AI stanie się standardem w branży, czy pozostanie jedynie narzędziem uzupełniającym? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Źródło: The Wrap