Na ulicach Hawany niedawno widziano scenę, która stała się symbolem napięć między Stanami Zjednoczonymi a Kubą: uszkodzony samochód holowany przez lawetę, a w tle mural przedstawiający amerykańskie embargo nałożone na wyspę. Tło towarzyszyło niedawnym deklaracjom prezydenta Donalda Trumpa, który zapowiedział, że Kuba może stać się „kolejnym celem” po zakończeniu działań w Iranie.

Podczas przemówienia dotyczącego wojny w Iranie Trump wielokrotnie sugerował, że reżim na Kubie znajdzie się wkrótce w centrum uwagi amerykańskiej polityki zagranicznej. Administracja USA już podjęła kroki, zaostrzając „maksymalną presję” na rząd kubański na początku roku – wkrótce po aresztowaniu prezydenta Wenezueli Nicolása Madura, kluczowego sojusznika Hawany. Restrykcje objęły m.in. drastyczne ograniczenia importu ropy naftowej do Kuby, która już borykała się z powtarzającymi się blackoutami na całej wyspie.

Teraz Pentagon przygotowuje szeroki wachlarz wojskowych opcji interwencji na Kubie. Groźby eskalują, a demokraci w Senacie USA podjęli zdecydowane działania. Senatorowie Partii Demokratycznej złożyli projekt ustawy mającej na celu zablokowanie jakiejkolwiek militaryzacji konfliktu z Kubą.

Pomimo rosnącego napięcia, trwają także rozmowy dyplomatyczne. Na początku miesiąca do Hawany przybyła delegacja Departamentu Stanu USA – był to pierwszy oficjalny lot amerykańskiego samolotu rządowego na Kubę od czasu krótkotrwałej normalizacji stosunków za prezydentury Baracka Obamy. Amerykańscy negocjatorzy przedstawili rządowi kubańskiemu szereg żądań, w tym: wprowadzenie reform gospodarczych, uwolnienie więźniów politycznych, wypłatę odszkodowań dla amerykańskich rezydentów i korporacji, których mienie zostało skonfiskowane podczas rewolucji kubańskiej, oraz zgodę na uruchomienie usługi Starlink na wyspie.

Od czasu przejęcia władzy przez Fidela Castro w 1959 roku każdy amerykański prezydent mierzył się z pytaniem, jak postępować z reżimem zaledwie 145 kilometrów od wybrzeży Florydy. Trump, niedawno po operacjach militarnych w Wenezueli i Iranie, wyraża pewność, że to właśnie on rozwiąże „kubański problem”.

„Przez całe moje życie słyszałem pytanie: kiedy Stany Zjednoczone wreszcie coś zrobią z Kubą? Uważam, że to ja będę miał zaszczyt tego dokonać.”

Ale co tak naprawde oznacza „odebranie” Kuby? Dla przeciwników reżimu zarówno w Hawanie, jak i w Waszyngtonie celem jest obalenie komunistycznego rządu i zniesienie amerykańskiego embarga. Jednak realia mogą okazać się bardziej skomplikowane. Administracja Trumpa wydaje się mieć szerokie pojęcie o „zmianie reżimu”, które niekoniecznie oznacza jego całkowite usunięcie.

W Wenezueli USA pozostawiły u władzy byłą wiceprezydent Delcy Rodríguez, grożąc dalszymi działaniami militarnymi w przypadku odstępstw od ustalonych warunków. W Iranie, po śmierci najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego oraz wielu innych wysokich rangą urzędników, Trump stwierdził, że nowy rząd jest „mniej radykalny i bardziej rozsądny” – choć, w przeciwieństwie do Rodríguez, nowi irańscy przywódcy wydają się znacznie mniej skłonni do ustępstw wobec Waszyngtonu.

Jak zatem Trump mógłby „zmienić” rząd na Kubie i co by to oznaczało dla mieszkańców wyspy? Czy model wenezuelski sprawdzi się także na Kubie? Kuba pozostaje pod amerykańskim embargiem od początku lat 60. XX wieku, a każda eskalacja napięć może pogłębić kryzys humanitarny na wyspie.

Źródło: Vox