W środę demokraci z Izby Reprezentantów zebrali wymaganą liczbę 218 podpisów, aby ominąć szefa Izby Mike'a Johnsona (R-La.) i przeprowadzić głosowanie nad pakietem sankcji wobec Rosji oraz miliardami dolarów pomocy wojskowej i finansowej dla Ukrainy.
To ósmy raz w ciągu ostatnich trzech lat, gdy posłowie z obu partii skorzystali z procedury wniosku o rozpatrzenie ustawy (discharge petition), aby ominąć przywództwo republikanów w Izbie Reprezentantów.
W obecnej, 119. kadencji Kongresu, podobną procedurę wykorzystano już sześć razy, aby przeprowadzić głosowania nad tak różnymi sprawami, jak zdalne głosowanie w Izbie, udostępnienie dokumentów dotyczących afery Epsteina czy przedłużenie ulg podatkowych z ustawy o Affordable Care Act.
Głosowanie nad pomocą dla Ukrainy prawdopodobnie dopiero po Dniu Pamięci
Nowe głosowanie dotyczyć będzie wsparcia Ukrainy w wojnie z Rosją. Według zapowiedzi, głosowanie odbędzie się prawdopodobnie dopiero po 27 maja, czyli po Dniu Pamięci obchodzonym w Stanach Zjednoczonych.
Za inicjatywą stoją demokraci z Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów, a konkretnie jej lider mniejszości Greg Meeks (D-N.Y.). W środę do wniosku dołączył niezależny kongresmen Kevin Kiley (I-Calif.), dzięki czemu osiągnięto wymaganą liczbę 218 podpisów.
Wśród sygnatariuszy znaleźli się wszyscy 215 demokratów z Izby oraz republikanie Brian Fitzpatrick (R-Pa.) i Don Bacon (R-Neb.), znani ze swojego zdecydowanego poparcia dla Ukrainy.
"Ostatnie sukcesy Ukrainy stworzyły szansę na pokój, jednak załamanie się niedawnego zawieszenia broni pokazuje, że do skutecznej dyplomacji potrzebna jest większa presja" – oświadczył Kiley.
Projekt ustawy: 1,3 mld dolarów pomocy wojskowej i 8 mld pożyczek
Zaproponowany pakiet przewiduje przyznanie Ukrainie 1,3 miliarda dolarów w pomocy wojskowej i innych form wsparcia oraz udzielenie do 8 miliardów dolarów w formie pożyczek. Ponadto ustawa wprowadza nowe sankcje wobec Rosji.
Choć projekt ma szansę zostać przyjęty przez Izbę Reprezentantów, napotka poważne przeszkody w Senacie zdominowanym przez republikanów oraz w Białym Domu. Z tego powodu jego wejście w życie jest mało prawdopodobne.