Amerykańskie długi państwowe po raz pierwszy w historii przewyższają wartość rocznej produkcji gospodarczej kraju. Według danych Departamentu Skarbu i Bureau of Economic Analysis, na koniec pierwszego kwartału 2024 roku dług publiczny USA wyniósł 31,4 biliona dolarów, podczas gdy roczny PKB osiągnął 31,9 biliona dolarów. To symboliczne, ale niepokojące przełamanie bariery 100%.

Eksperci podkreślają, że sam poziom zadłużenia nie jest jeszcze alarmujący – problemem jest jego szybki wzrost i brak realnych perspektyw na jego ograniczenie. Historia pokazuje, że kluczowe znaczenie ma nie tylko wielkość długu, ale także przyczyny jego powstania, koszty obsługi oraz tempo wzrostu gospodarczego.

Dlaczego 100% długu do PKB nie jest jeszcze katastrofą?

Podobnie jak w przypadku gospodarstwa domowego, wysokość zadłużenia względem dochodów nie musi oznaczać problemów, jeśli:

  • Dług powstał z powodu jednorazowych wydatków (np. wojny, pandemii), które się nie powtórzą;
  • Koszty obsługi długu są niskie;
  • Gospodarka dynamicznie rośnie, zwiększając dochody.

Przykładem takiej sytuacji była sytuacja USA po II wojnie światowej. Wysoki dług (ponad 100% PKB w 1946 roku) szybko malał dzięki gwałtownemu wzrostowi gospodarczemu, napędzanemu powrotem żołnierzy na rynek pracy i boomem demograficznym.

Dlaczego tym razem jest inaczej?

Obecna sytuacja jest znacznie bardziej niepokojąca. Według prognoz Congressional Budget Office (CBO), do 2036 roku dług publiczny może wzrosnąć do 120% PKB. Powody są następujące:

  • Stale wysoki deficyt budżetowy: Wydatki federalne (ponad 23% PKB) znacznie przewyższają dochody (17-18% PKB), tworząc lukę około 6% PKB;
  • Rosnące koszty obsługi długu: Do 2031 roku odsetki od długu mogą przekroczyć 1,5 biliona dolarów, czyli ponad 4% PKB – przy założeniu, że rentowność 10-letnich obligacji skarbowych utrzyma się na poziomie około 4,4%;
  • Słabe perspektywy wzrostu gospodarczego: Spowolnienie wzrostu siły roboczej (starzejące się społeczeństwo, restrykcyjna polityka imigracyjna) ogranicza potencjał rozwoju gospodarczego;
  • Rosnące wydatki wojskowe: Administracja Trumpa planuje zwiększenie budżetu obronnego, co pogłębi deficyt.

Sytuację pogarsza fakt, że USA nie mogą liczyć na historyczny scenariusz powojennego boomu gospodarczego. W przeciwieństwie do lat 40. XX wieku, obecnie nie ma czynników, które mogłyby gwałtownie zwiększyć produkcję i dochody.

Czy sztuczna inteligencja może uratować sytuację?

Jedyną nadzieją na odwrócenie niekorzystnego trendu jest gwałtowny wzrost produktywności, napędzany przez postępy w dziedzinie sztucznej inteligencji. Szybszy wzrost gospodarczy zwiększyłby mianownik w równaniu dług/PKB, zmniejszając jego względną wielkość. Jednak nawet w tym scenariuszu istnieje ryzyko, że wyższa produktywność doprowadzi do większych wydatków rządowych, co z kolei zwiększyłoby licznik ułamka.

„Problem nie polega na tym, że dług jest wysoki, ale na tym, że rośnie szybciej niż gospodarka. Bez radykalnych zmian w polityce fiskalnej lub gospodarce, USA zmierzają ku kryzysowi zadłużenia.”
— Neil Irwin, ekonomista i dziennikarz Axios

Co to oznacza dla zwykłych obywateli?

Wzrost długu publicznego może prowadzić do:

  • Wyższych podatków w przyszłości;
  • Ograniczenia wydatków socjalnych (emerytury, opieka zdrowotna);
  • Większej niestabilności finansowej i wyższych kosztów kredytów;
  • Ryzyka utraty zaufania inwestorów i destabilizacji rynków finansowych.

Eksperci podkreślają, że bez zdecydowanych działań ze strony rządu, USA mogą wkrótce stanąć przed koniecznością wyboru między wzrostem gospodarczym a stabilnością finansową.

Źródło: Axios