Premiera Grand Theft Auto 6 zapowiadana jest na drugą połowę 2025 roku, jednak na komputerach osobistych nie pojawi się od razu. Według oświadczenia szefa studia Rockstar Games, Straussa Zelnicka, konsolowe wersje gry będą priorytetem przy premierze, a gracze PC będą musieli poczekać. To podejście nie jest niczym nowym – podobnie postąpiono z poprzednimi częściami serii, w tym z GTA 5, które trafiło na PC dopiero kilka lat po premierze na konsole.
Zelnick wyjaśnił w wywiadzie dla Bloomberg, że Rockstar zawsze rozpoczyna prace od wersji konsolowych, ponieważ to one stanowią „podstawowy konsument” dla studia. „Jeśli nie obsłużysz w pierwszej kolejności swojego głównego odbiorcy, nie dotrzesz do pozostałych grup”, stwierdził.
„Rockstar zawsze zaczyna od konsoli, ponieważ w przypadku takiego wydania oceniany jesteś przede wszystkim pod kątem obsługi głównego konsumenta. Jeśli nie spełnisz oczekiwań kluczowej grupy, nie trafisz do reszty.”
Choć PC-wersja GTA 6 nie pojawi się od razu, Rockstar zapowiada, że z czasem trafi również na ten system – z ulepszoną grafiką i dodatkowymi funkcjami. Takie podejście ma na celu maksymalizację zysków poprzez kolejne premiery na różnych platformach, podobnie jak miało to miejsce w przypadku GTA 5, które doczekało się kilku reedycji i wersji na PC.
Oczekiwania wobec szóstej części serii są ogromne. Zelnick nazwał ją kiedyś „najbardziej spektakularnym dziełem rozrywki w historii”. Według analityka QA z indyjskiego oddziału Rockstar, presja na doskonałość prowadzi do trudnych warunków pracy i „crunchu” wśród deweloperów.
„Nigdy nie ogłaszamy sukcesu zanim on nastąpi”, powiedział Zelnick. „Mamy niesamowite zespoły kreatywne. Nie tylko zachęcamy ich do realizacji pasji, ale wręcz tego wymagamy. Dajemy im nieograniczone zasoby finansowe, ludzkie i twórcze, aby mogli dążyć do doskonałości.”
Z premierą GTA 6 zaplanowaną na 19 listopada 2025 roku, nadchodzi intensywna kampania marketingowa. „Naszym celem jest dostarczenie konsumentom czegoś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyli”, podsumował Zelnick. „Bycie blisko, ale nie na samym froncie, jest zarówno ekscytujące, jak i przerażające – oczekiwania są bowiem ogromne.”