Od dłuższego czasu media sportowe skupiają się na problemach drużyn baseballowych takich jak Mets, Phillies, Angels, Red Sox czy Nationals. Jednak w MLB, podobnie jak w NBA, bywa, że nawet przegrywające zespoły starają się udawać, że radzą sobie całkiem nieźle. Ale prawda jest taka, że nigdzie nie jest gorzej niż w przypadku San Francisco Giants.
W momencie pisania tego tekstu, w środku nocy, gdy emocje opadły, a wczorajsze porażki ustąpiły miejsca dzisiejszym zmartwieniom, Giants zajmują 13. miejsce w tabeli National League. Ich bilans to 13 zwycięstw i 20 porażek, dzieląc ostatnie miejsce z drużyną McKinney, wyprzedzając jedynie Team Roth i Team Kalaf o zaledwie pół punktu. To kolejny dowód na to, że autorzy Defector doskonale wiedzą, jak wybierać przykłady.
Ale problemy Giants wykraczają poza samą pozycję w tabeli. Drużyna nie tylko przegrywa, ale robi to w rekordowo szybkim tempie. Średni czas trwania ich meczów wynosi zaledwie 2 godziny i 36 minut – szybciej niż najkrótsze produkcje kinowe i najszybciej w całej lidze. Osiągają to dzięki niezwykłej skuteczności w unikaniu punktów: średnio zdobywają zaledwie 2,5 punktu na mecz, co jest najgorszym wynikiem w MLB.
Ich ofensywa jest tak słaba, że łączna liczba home runów zespołu jest wyższa zaledwie o sześć niż indywidualny dorobek Munetaki Murakamiego z Chicago. W większości zaawansowanych statystyk ofensywnych Giants plasują się tuż przed Metsami i Phillies. Najdrożsi zawodnicy drużyny, Willy Adames i Rafael Devers, są jednocześnie najmniej skutecznymi pałkarzami. Ich menedżer, Tony Vitello, prowadzi bullpen tak, jakby trenował trzy mecze przeciwko Auburn – co zresztą robił w ubiegłym roku jako szkoleniowiec Uniwersytetu Tennessee.
Dodatkowo, Giants zostali już siedmiokrotnie zamknięci bez zdobyczy punktowej, czterokrotnie zdobyli tylko jeden punkt, a w czterech innych meczach – zaledwie dwa. To aż 15 z 20 porażek. Kibice wiedzą więc, czego się spodziewać podczas meczu tej drużyny: jedną wizytę w punkcie gastronomicznym, jedną do toalety i powolny spacer w kierunku promu na początku siódmej zmiany.