Były prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump opublikował w piątek na platformie Truth Social wpis, w którym sugeruje, że pozew przeciwko Southern Poverty Law Center (SPLC) może mieć wpływ na unieważnienie wyników wyborów prezydenckich z 2020 roku.
„Southern Poverty Law Center, jedna z największych politycznych mistyfikacji w amerykańskiej historii, została oskarżona o oszustwo” – napisał Trump. „To kolejny demokratyczny fałszywy alarm, podobnie jak Act Blue i wiele innych” – dodał, odnosząc się do platformy fundraisingowej Partii Demokratycznej. „Jeśli to prawda, wybory prezydenckie z 2020 roku powinny zostać trwale wymazane z kart historii i nie mieć żadnej mocy prawnej!”
Nie jest jednak jasne, w jaki sposób pozew przeciwko organizacji, którą Trump bezsprzecznie przegrał w wyborach, mógłby mieć skutki prawne sięgające wstecz.
W ubiegłym tygodniu p.o. prokuratora generalnego Stanów Zjednoczonych Todd Blanche ogłosił akt oskarżenia przeciwko SPLC. Według niego organizacja „fabrykowała ekstremizm, który rzekomo zwalczała, płacąc źródłom za podsycanie nienawiści rasowej”.
SPLC, założone w 1971 roku w Montgomery, od samego początku działa na rzecz przeciwdziałania grupom białych supremacjonistów. Organizacja współpracowała z lokalnymi i federalnymi organami ścigania, dzieląc się swoimi ustaleniami w celu zwalczania instytucji nienawiści. Mimo to, w ostatnich dekadach jej działalność była coraz częściej krytykowana przez konserwatystów, którzy oskarżali ją o stronniczość i zbytnią lewicowość.
W akcie oskarżenia przedstawionym we wtorek znalazło się 11 zarzutów wobec SPLC dotyczących działalności pod przykryciem. Wśród nich są m.in. sześć zarzutów oszustwa elektronicznego, spiskowanie w celu ukrycia prania brudnych pieniędzy oraz fałszowanie dokumentów bankowych. Obserwatorzy zwracają jednak uwagę, że dowody przedstawione w akcie mogą być trudne do udowodnienia w sądzie.
W oświadczeniu wydanym w tym tygodniu prezes SPLC Bryan Fair podkreślił, że wykorzystywanie informatorów do monitorowania zagrożeń w ekstremistycznych organizacjach miało kluczowe znaczenie dla ratowania życia.
„Kiedy zaczęliśmy współpracę z informatorami, żyliśmy w cieniu szczytowego okresu Ruchu Praw Obywatelskich, który przyniósł m.in. bomby w kościołach, przemoc państwową wobec demonstrantów oraz morderstwa aktywistów, za które nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Nie ma wątpliwości, że informacje zdobyte dzięki informatorom uratowały życie” – powiedział Fair.