Nowy musical "The Lost Boys", wystawiany na Broadwayu w teatrze Palace, zachwyca nie tylko widowiskowymi występami, ale także imponującymi, wielopoziomowymi scenami. Za ich projekt odpowiada Dane Laffrey, wielokrotnie nagradzany scenograf, laureat Tony Award, znany z tworzenia spektakularnych aranżacji dla największych produkcji teatralnych.
Inspirowany kultowym filmem z lat 80. o latających wampirach terroryzujących kalifornijskie miasteczko nadmorskie, musical wymagał od Laffreya zaprojektowania scen, które mogłyby płynnie przechodzić między różnymi lokacjami. Wśród nich znalazły się: podejrzana sala gier, zaniedbany deptak, zatopiona w ziemi arena koncertowa, wysoka estakada kolejowa oraz podziemna kryjówka wampirów z własną windą. Wszystko to w obrębie jednego, ogromnego teatru Palace — jednego z największych obiektów na Broadwayu.
Scenografia Laffreya nie tylko odzwierciedla różnorodność miejsc akcji, ale także umożliwia aktorom dynamiczne występy. Czasem sceny oferują kilka poziomów do poruszania się, innym razem ustępują miejsca, by umożliwić latające sekwencje. Publiczność może wstrzymać oddech, obserwując, czy wszystkie elementy scenografii trafiają na swoje miejsce w odpowiednim momencie. A Laffreyowi udaje się to osiągnąć dzięki skomplikowanym, ruchomym konstrukcjom, które działają niczym puzzle.
"Mamy nadzieję, że przestrzeń będzie się wydawać nieskończona" — mówi Laffrey w rozmowie z Fast Company. „Chcieliśmy, by publiczność nie dostrzegała granic między teatrem a scenografią. Nie było widać, gdzie kończy się scena, a zaczyna dekoracja, ani jak duża jest przestrzeń.”
Dla Laffreya kluczowym elementem musicalu stała się stara, zaniedbana willa rodziny Emerson, która pojawia się w pierwszej scenie. Według scenografa, dom nie jest jedynie tłem, ale pełnoprawnym bohaterem opowieści. „To metafora tego, czego wszyscy bohaterowie pragną — przynależności i domu”, wyjaśnia. Willa musiała być na tyle elastyczna, by pomieścić zarówno kameralne sceny rodzinne, jak i widowiskowe pojedynki z wampirami, wypełnione efektami specjalnymi.
Projektując scenografię, Laffrey stanął przed wyzwaniem stworzenia struktury, która mogłaby zarówno się rozbudowywać, jak i znikać w mgnieniu oka. „Musieliśmy szybko przenieść akcję z willi na plażę Santa Monica”, dodaje. Efekt? Spektakl, który trudno opisać jednym zdaniem — intensywny, zaskakujący i zapadający w pamięć.