Podczas Grand Prix Miami Charles Leclerc walczył o podium, ale ostatecznie zakończył wyścig na szóstej pozycji. Problemy jednak nie skończyły się na mecie – finałowe okrążenie okazało się brzemienne w skutki dla kierowcy Ferrari.
Na ostatnim okrążeniu Leclerc wpadł w poślizg na zakręcie numer 3, uderzając w bandę. Mimo uszkodzonego samochodu, Monakijczyk kontynuował jazdę, jednak musiał kilkukrotnie opuszczać tor, aby utrzymać się na trasie. Sędziowie uznali, że takie działanie zapewniło mu trwałą przewagę i nałożyli na niego karę typu drive-through, która po konwersji na czasową wyniosła 20 sekund.
W efekcie Leclerc spadł z 6. na 8. miejsce w klasyfikacji końcowej wyścigu. Decyzja sędziów została ogłoszona po analizie materiału wideo, telemetrii oraz zeznań kierowcy i przedstawiciela zespołu.
Uzasadnienie kary
W oficjalnym dokumencie (Document 97) sędziowie stwierdzili, że:
- Leclerc wypadł z toru na ostatnim okrążeniu, co dało mu nieuzasadnioną przewagę;
- uszkodzenie samochodu nie stanowiło wystarczającego powodu do opuszczania toru;
- nie znaleziono dowodów na istnienie oczywistego i zauważalnego problemu mechanicznego, który mógłby usprawiedliwić takie postępowanie.
W związku z tym nałożono na niego karę drive-through, a następnie przekonwertowano ją na 20-sekundową karę czasową.
Reakcje i konsekwencje
Decyzja sędziów spotkała się z szerokim omówieniem w mediach. Wielu kibiców i ekspertów podkreśla, że choć Leclerc walczył z trudnościami technicznymi, to nie powinno to usprawiedliwiać naruszenia regulaminu. Ferrari, które liczyło na solidny wynik w Miami, musiało pogodzić się ze stratą dwóch miejsc w klasyfikacji.
Wynik ten ma również wpływ na ogólną klasyfikację mistrzostw, gdzie każdy punkt ma znaczenie. Leclerc, mimo trudnego weekendu, pozostaje jednym z głównych pretendentów do tytułu mistrzowskiego, jednak takie sytuacje mogą wpłynąć na jego pozycję w walce o podium.