Sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Pete Hegseth ogłosił zakończenie obowiązkowych szczepień przeciw grypie dla żołnierzy. Decyzja, ogłoszona we wtorek, kończy ponad 70-letnią praktykę wymuszania corocznych szczepień na personelu Departamentu Obrony (DOD).
Hegseth uzasadnił zmianę koniecznością „przywrócenia wolności” żołnierzom, porównując ją do niedawno zniesionego obowiązku szczepień przeciw COVID-19. W swoim oświadczeniu podkreślił, że żołnierze powinni mieć prawo do podejmowania decyzji dotyczących własnego zdrowia, w tym wyrażania przekonań religijnych.
„Jeśli uważasz, że szczepienie przeciw grypie jest dla ciebie korzystne, możesz je przyjąć. Powinieneś to zrobić” – powiedział Hegseth. „Ale nie będziemy cię do tego zmuszać. Twoje ciało, wiara i przekonania nie podlegają negocjacjom – twoje zdrowie jest najważniejsze.”
Obowiązek szczepień przeciw grypie został wprowadzony w 1945 roku, a od lat 50. XX wieku był stosowany nieprzerwanie. Według „Military Times”, mandatom przypisuje się znaczący wpływ na niższą liczbę hospitalizacji wśród żołnierzy w porównaniu do ogólnokrajowych statystyk.
Decyzja spotkała się z krytyką ekspertów, którzy wskazują, że zniesienie obowiązku może prowadzić do wzrostu zachorowań. Wojsko nakłada szereg innych wymogów na żołnierzy, w tym dotyczących kondycji fizycznej i wyglądu, co podważa retorykę Hegsetha o „wolności”.
Tymczasem Pentagon pozostaje zaangażowany w inne kluczowe kwestie, takie jak przedłużenie zawieszenia broni między USA a Iranem. Choć decyzja o przedłużeniu rozejmu została przyjęta pozytywnie, nadal brak jasności co do dalszych negocjacji. Trump zapowiedział utrzymanie blokady morskiej wobec irańskich statków i portów.