W sobotę na National Mall w Waszyngtonie zebrali się przedstawiciele amerykańskich władz oraz liderzy religijni, aby uczestniczyć w uroczystościach modlitewnych. Wydarzenie, zorganizowane w ramach rządowych obchodów Freedom 250 związanych z obchodami 4 lipca, miało na celu „ponowne oddanie się kraju pod opiekę Boga”. Choć modlitwa była głównym elementem, ceremonia była także symbolicznym gestem wsparcia dla chrześcijańskiej prawicy, która od lat współpracuje z administracją Donalda Trumpa.
Od czasu rozpoczęcia drugiej kadencji Trumpa, związek między religijnymi konserwatystami a Białym Domem stał się jeszcze bardziej widoczny. Wewnątrz struktur rządowych sekretarz obrony publicznie powiązał działania militarne USA, w tym wojnę w Iranie, z wolą Bożą. Tymczasem poza strukturami władzy, sojusz ten często przekracza granice rozdziału Kościoła od państwa, zbliżając się do formy kultu jednostki.
Przykłady takiej współpracy są liczne: konserwatywni pastorzy stawiają złote posągi Trumpa, twierdząc, że nie nawiązują do biblijnego złotego cielca, a niektórzy porównują go nawet do Jezusa. Pomimo niewielkiej krytyki ze strony niektórych środowisk, większość liderów religijnych nadal stoi murem za prezydentem, widząc w nim narzędzie do realizacji swojej wizji bardziej religijnej Ameryki.
Tymczasem najnowszy raport Pew Research Center rzuca cień na te ambicje. Według badań, choć 55% Amerykanów uważa, że religia odgrywa pozytywną rolę w życiu publicznym, to zdecydowana większość opowiada się za utrzymaniem rozdziału Kościoła od państwa, jak to ujął Thomas Jefferson. Trend ten jest szczególnie widoczny wśród młodszych pokoleń, które coraz częściej postrzegają chrześcijański nacjonalizm jako zagrożenie dla pluralizmu religijnego.
Amerykanie odrzucają wizję chrześcijańskiego państwa
Raport Pew Research Center wskazuje, że pomimo wzrostu wpływów religii w życiu publicznym o 19 punktów procentowych w ciągu ostatnich dwóch lat, konserwatywna wizja chrześcijańskiego państwa nie zyskuje szerszego poparcia. Co więcej, coraz więcej osób wyraża zaniepokojenie rosnącą ingerencją religii w politykę, co stoi w sprzeczności z ideałami wolności wyznania i rozdziału władzy świeckiej od kościelnej.
Eksperci podkreślają, że choć religia nadal odgrywa ważną rolę w życiu wielu Amerykanów, to większość z nich nie akceptuje prób narzucania jednej wizji chrześcijaństwa jako podstawy państwowości. W badaniu uwidocznił się także spadek zaufania do instytucji religijnych wśród osób młodych, które coraz częściej postrzegają je jako źródło podziałów społecznych.
Konflikt wartości a polityka
Próby połączenia religii z polityką, podejmowane przez część konserwatywnych liderów, spotykają się z coraz większym oporem społecznym. Według raportu, tylko 32% Amerykanów uważa, że religia powinna mieć większy wpływ na decyzje polityczne, podczas gdy 68% opowiada się za utrzymaniem status quo lub ograniczeniem jej roli w życiu publicznym.
W obliczu tych danych, plany chrześcijańskiej prawicy dotyczące „ponownego poświęcenia” Ameryki nabierają nowego znaczenia. Choć część społeczeństwa nadal ceni rolę religii w życiu publicznym, to zdecydowana większość odrzuca idee, które mogłyby prowadzić do marginalizacji innych wyznań lub ograniczenia wolności jednostki.
„Amerykanie wciąż cenią religię, ale nie chcą, aby stała się ona narzędziem politycznej dominacji. Rozdział Kościoła od państwa pozostaje fundamentem amerykańskiej demokracji.”
Podsumowanie: religia w polityce traci na atrakcyjności
Choć konserwatywne środowiska religijne nadal mają silne wpływy w amerykańskiej polityce, to ich wizja chrześcijańskiego państwa nie znajduje odzwierciedlenia w społeczeństwie. Raport Pew Research Center pokazuje, że większość Amerykanów opowiada się za pluralizmem religijnym i rozdziałem Kościoła od państwa, co stawia pod znakiem zapytania plany prawicy religijnej dotyczące dalszej chrystianizacji życia publicznego.
W obliczu tych danych, pytanie brzmi: czy sojusz między religijnymi konserwatystami a polityką przetrwa kolejną dekadę, czy też społeczeństwo amerykańskie zdecyduje się na bardziej świecki model państwa?