Prokuratura generalna Stanów Zjednoczonych prowadzi proces przeciwko byłemu dyrektorowi FBI Jamesowi Comeyowi, długoletniemu przeciwnikowi Donalda Trumpa. Gdyby jednak prokurator generalny Todd Blanche powiedział swojemu współpracownikowi: *„Wiem, że ten proces jest bezpodstawny zarówno pod względem faktów, jak i prawa, ale prowadzę go dalej, bo tak rozkazał Trump – i liczę, że dzięki temu zostanę mianowany na stałego prokuratora generalnego”*, czy byłoby to nielegalne? Czy Blanche podlegałby wówczas odpowiedzialności? Odpowiedzi nie są jednoznaczne, a demokraci właśnie zaczynają się nad nimi zastanawiać.

Jeśli w listopadowych wyborach odbiorą republikanom co najmniej jedną izbę Kongresu, reforma Departamentu Sprawiedliwości stanie się kluczowym elementem ich planu „zabezpieczenia demokracji” przed przyszłymi autorytarnymi rządami.

„Będziemy badać, czy istnieje sposób, aby tego zakazać”, powiedział w rozmowie z dziennikarzem senator Adam Schiff, demokrata z Kalifornii, który również padł ofiarą ataków Trumpa. „Musimy znaleźć legalny i konstytucyjny sposób na powstrzymanie takich działań”.

Wypowiedź Blanche’a w programie NBC News w ubiegłym tygodniu dotycząca procesu Comeya jeszcze bardziej uwypukliła ten problem. Comey został oskarżony o rzekome groźby wobec prezydenta, oparte na jego wpisie w mediach społecznościowych, w którym umieścił zdjęcie muszli ułożonych w cyfry „86 47”. Według przepisów prawnych taka wiadomość musiałaby spełniać surowe kryteria, aby uznać ją za zagrożenie karalne. Blanche przyznał jednak, że fraza „86 47” jest powszechnie używana i nie będzie podstawą do oskarżenia innych osób, które ją opublikują lub sprzedają jako gadżet. „Tego typu wpisy pojawiają się stale”, przyznał prokurator. Mimo to upierał się, że to tylko „część” dowodów przeciwko Comeyowi, sugerując, że 11-miesięczne śledztwo – wpis pojawił się wiosną ubiegłego roku – przyniosło znacznie więcej materiałów.

Absurd tej sytuacji został poddany miażdżącej krytyce przez ekspertów. Po pierwsze, słowo „86” w slangu nie oznacza „zabójstwa”. Po drugie, ustawa wymaga udowodnienia, że rozsądna osoba uznałaby tę wiadomość za realną groźbę życia prezydenta – oraz że Comey rzeczywiście miał zamiar ją tak odebrać. Choć teoretycznie Departament Sprawiedliwości mógłby dysponować innymi, bardziej przekonującymi dowodami, żaden prawnik nie wierzy, że tak jest.

Powstaje zatem pytanie: Czy prokurator ma prawo prowadzić bezzasadny proces? I co można zrobić, aby zapobiec takim praktykom w przyszłości?

Warto przypomnieć, że Trump publicznie wzywał Departament Sprawiedliwości do ścigania swoich przeciwników – od Comeya, przez prokurator generalną stanu Nowy Jork Letitię James, po szefa Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella. Traktuje to jako formę zemsty, domagając się oskarżeń nawet wówczas, gdy dowody są niewystarczające.

Co więcej, poprzedniczka Blanche’a, Pam Bondi, została skrytykowana właśnie za to, że nie udało jej się przeprowadzić oskarżeń bez podstaw prawnych, mimo prób. Jak donosi The New York Times, Blanche prowadzi procesy przeciwko przeciwnikom Trumpa, ponieważ prezydent tego żąda – i liczy, że posunięcie to zapewni mu stanowisko stałego prokuratora generalnego. Nikt nawet nie udaje, że działania te mają cokolwiek wspólnego z prawem.