Komentarze Donalda Trumpa na temat papieża Leona XIV nie spotykają się z powszechnym zrozumieniem, nawet wśród członków jego własnego gabinetu. Sekretarz stanu Marco Rubio podjął się zadania obrony prezydenta, starając się przekonać dziennikarkę Białego Domu, że jej pytanie było nieprecyzyjne.
Podczas konferencji prasowej w Białym Domu dziennikarka zapytała Rubia, czy Trump rzeczywiście stwierdził, że papież zagraża katolikom poprzez swoją retorykę dotyczącą wojny w Iranie. Rubio przerwał jej, twierdząc, że to nie jest dokładny opis słów prezydenta.
„Myślę, że to nie jest trafny opis tego, co powiedział prezydent”, oświadczył Rubio. „Prezydent zasadniczo stwierdził, że Iran nie może posiadać broni jądrowej, ponieważ użyłby jej przeciwko miejscom, w których żyje wielu katolików, chrześcijan i innych”.
Tymczasem Trump w niedzielnym wywiadzie dla konserwatywnego dziennikarza Hugh Hewitta jasno określił swoje stanowisko:
„Myślę, że on zagraża wielu katolikom i wielu ludziom. Ale przypuszczam, że według papieża to w porządku, żeby Iran posiadał broń jądrową”.
To nie pierwszy raz, gdy Trump krytykuje papieża. W zeszłym miesiącu na platformie Truth Social napisał, że papież jest „słaby w kwestii bezpieczeństwa i fatalny dla polityki zagranicznej”.
Papież Leon XIV, urodzony w Chicago, od dłuższego czasu jest celem ataków ze strony Trumpa i jego współpracowników. W styczniu Pentagon zagroził ambasadorowi Watykanu po tym, jak papież podczas swojego przemówienia w sprawie stanu świata wezwał do pokoju. Papież nie przejął się krytyką, twierdząc, że nie boi się administracji Trumpa ani głoszenia Ewangelii.
„Będę nadal głośno mówił przeciwko wojnie, promując pokój, dialog oraz wielostronne relacje między państwami, aby szukać sprawiedliwych rozwiązań problemów” – powiedział papież w kwietniu podczas lotu samolotem. „Zbyt wielu ludzi cierpi na świecie. Zbyt wielu niewinnych ginie. Ktoś musi wstać i powiedzieć, że istnieje lepszy sposób”.
Warto zauważyć, że Iran nie posiadałby obecnie zapasów wzbogaconego uranu wystarczających do produkcji broni jądrowej, gdyby nie decyzja Trumpa o wycofaniu Stanów Zjednoczonych z porozumienia nuklearnego w 2018 roku. Przed tą decyzją Iran nie posiadał nawet ilości uranu wystarczającej do zbudowania jednej bomby, co było efektem porozumienia zawartego przez administrację Baracka Obamy w 2015 roku.