Podczas rutynowej konferencji prasowej były prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zaprezentował kontrowersyjne oświadczenie, które w normalnych okolicznościach wywołałoby burzę medialną. Według jego słów, nowy, nieznany lek miałby rzekomo przywracać do życia zmarłych pacjentów.
„Mamy ludzi, którzy byli martwi” – powiedział Trump. „Mieliśmy pacjenta, któremu dano ostatnie namaszczenie – odszedł, dzieci płakały, a my podaliśmy mu ten lek. I pacjent poczuł się lepiej. To działa.”
Wideo z wypowiedzią Trumpa szybko obiegło media społecznościowe, wywołując falę dyskusji i sceptycyzmu. Eksperci medyczni oraz politycy podważają zarówno wiarygodność twierdzeń byłego prezydenta, jak i samą możliwość przywracania zmarłych do życia za pomocą leków.
Pochodzenie kontrowersyjnego oświadczenia
Wypowiedź Trumpa została wygłoszona w kontekście ustawy Right to Try Act, wprowadzonej podczas jego pierwszej kadencji prezydenckiej. Ustawa ta umożliwia terminalnie chorym pacjentom poddawanie się eksperymentalnym metodom leczenia, które w normalnych warunkach byłyby uznane za zbyt ryzykowne lub niewystarczająco przebadane.
Jak jednak podkreślają krytycy, Trump najwyraźniej przesadził z interpretacją możliwości poprawy stanu zdrowia ciężko chorych pacjentów – co, choć rzadkie, czasami się zdarza – tworząc wrażenie, jakby lek miał moc przywracania zmarłych do życia. Nagranie z konferencji, na którym w tle widać administratora federalnego programu Medicare i Medicaid, dr. Mehmeta Oza, dodatkowo podkreśla niezwykłość sytuacji.
Kontrowersje wokół ustawy Right to Try Act
Warto zauważyć, że skuteczność samej ustawy Right to Try Act jest szeroko dyskutowana. Według raportu opublikowanego w 2024 roku przez serwis Stat, pacjenci mieli już wcześniej możliwość korzystania z eksperymentalnych metod leczenia, nawet bez tej ustawy. Nowe prawo, zdaniem krytyków, osłabiło natomiast ochronę prawną pacjentów, którzy mogliby paść ofiarami nieetycznych praktyk ze strony nierzetelnych lekarzy w tak wrażliwym momencie ich życia.
Sceptycyzm wobec twierdzeń Trumpa nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę historię jego wypowiedzi, które często były kwestionowane przez ekspertów i media. Jego przedstawiciele wielokrotnie starali się tłumaczyć jego słowa, sugerując, że określenie „martwi” mogło być jedynie kolokwialnym określeniem osób w bardzo ciężkim stanie, a nie dosłownym stwierdzeniem śmierci klinicznej.
W obliczu braku potwierdzenia naukowego oraz licznych wątpliwości co do wiarygodności twierdzeń Trumpa, jego oświadczenie pozostaje kolejnym przykładem kontrowersyjnej retoryki, która charakteryzowała jego kadencję prezydencką.