Nadchodzi czas, kiedy NFL draft może doczekać się własnego Thorntona Melona – postaci, która zdecyduje się na powrót do college football, mimo wcześniejszego wyboru w drafcie. Upadek przestarzałych i antykonkurencyjnych regulacji NCAA otworzył nowe możliwości dla zawodników z pozostałym okresem studiów.
W ubiegłym roku NCAA przyznała Jamesowi Nnaji cztery lata uprawnień, mimo że został wybrany w pierwszej rundzie draftu NBA. To precedens, który pokazuje, jak bardzo zmienił się krajobraz sportowy. Teraz nadszedł czas, aby podobną decyzję podjął zawodnik NFL.
Jeśli federacja nie uzyska wsparcia rządu federalnego, studenci-zawodnicy będą mogli w pełni korzystać z możliwości zarobkowych i swobody wyboru. Obecna sytuacja stwarza realną alternatywę: powrót do college football, gdzie poziom sportowy jest porównywalny z NFL, może okazać się bardziej opłacalny niż debiut w profesjonalnej lidze.
W ubiegłym roku, gdy Shedeur Sanders spadał w kolejnych rundach draftu, analizowaliśmy, dlaczego powrót do Colorado (lub innego programu) byłby dla niego najlepszym rozwiązaniem. Artykuł stał się jednym z najczęściej czytanych w 24-letniej historii platformy. Podobne spekulacje pojawiły się w przypadku Quinna Ewersa, który ostatecznie nie zdecydował się na taki krok – ale to było jeszcze przed kolejnymi zmianami w przepisach.
W tym roku największe zainteresowanie budzi quarterback Ty Simpson. Niedawno przyznał, że mógłby zarobić nawet 6,5 miliona dolarów za dodatkowy rok w college football. To mniej więcej tyle, ile wynosi średnia roczna pensja dla szóstego wyboru w drafcie NFL.
Simpson jest wymieniany wśród potencjalnych kandydatów do pierwszej rundy. Jeśli nie zostanie wybrany w pierwszej rundzie, ma 18 godzin na podjęcie decyzji. Choć większość programów college football już ustaliła swoje składy na 2026 rok, ktoś na pewno zechciałby go pozyskać, gdyby zdecydował się na powrót. Choć 6,5 miliona dolarów to kwota trudna do powtórzenia, Simpson mógłby liczyć na znacznie więcej niż oferta dla drugorundowca – w ubiegłym roku średnia umowa dla pierwszego wybranego w drugiej rundzie wynosiła 2,1 miliona rocznie.
Kluczowe dla Simpsona będzie jasne i zdecydowane ogłoszenie rezygnacji z procesu draftowego. Jeśli zostanie wybrany, a następnie zdecyduje się na powrót do college football, drużyna, która go wybrała, zachowa jego prawa do czasu, aż trafi do NFL. Aby uniknąć takiej sytuacji, musi zrezygnować z draftu w sposób, który uniemożliwi jego późniejsze wybranie.
Problem w tym, że im dłużej będzie zwlekał, tym bardziej opłacalne stanie się dla klubu utrzymanie jego praw i wykorzystanie ich w 2027 roku. Mimo to, scenariusz "Triple Lindy" – powrót do college football po nieudanym drafcie – pozostaje realną opcją. Tak było w przypadku Sandersa i Ewersa. Takim samym wyborem może się okazać dla Simpsona. I stanie się to coraz bardziej prawdopodobne dla każdego zawodnika, który spadnie niżej w drafcie, niż się spodziewał.