Houston, Teksas – 26 kwietnia 2026 roku. Kevin Durant (#7) z Houston Rockets siedzi na ławce rezerwowych u boku Alperena Senguna (#28) podczas pierwszej połowy meczu numer cztery pierwszej rundy play-offów Konferencji Zachodniej NBA przeciwko Los Angeles Lakers w Toyota Center. Drużyna z Teksasu, przegrywając początkowo 0:3, zdołała odrobić straty i doprowadzić do szóstego meczu w Houston – bez udziału swojego najlepszego strzelca.
To, co dzieje się w play-offach NBA w sezonie 2025/26, jest jednym z najbardziej zaskakujących zwrotów akcji w historii ligi. Houston Rockets, pomimo braku Kevina Duranta, wygrali dwa kolejne spotkania i wyrównali serię przeciwko faworyzowanym Lakers. Pytanie, które pojawia się teraz, brzmi: czy drużyna działa lepiej bez jednego z najlepszych strzelców w historii NBA?
Odpowiedź jest złożona. Statystycznie rzecz biorąc, Rockets nie są lepszym zespołem bez Duranta. Jednak w kontekście konkretnej serii przeciwko Lakers, ich gra bez niego nabiera zupełnie innego wymiaru.
Gdy Rockets sprowadzili Duranta do zespołu, wielu ekspertów sceptycznie podchodziło do tej decyzji. Mimo że 37-letni wówczas zawodnik wciąż należał do najlepszych snajperów ligi, jego styl gry nie do końca wpisywał się w system drużyny. Houston w ostatnich latach opierało swoją ofensywę na szybkich kontratakach, młodości i atletyzmie. Durant natomiast to gracz, który działa głównie w półgrach, gdzie jego precyzja i umiejętności indywidualne są kluczowe – ale kosztem tempa i dynamiki.
Statystyki z sezonu regularnego potwierdzają tę tezę. Podczas gdy w meczach z udziałem Duranta Rockets notowali średnią poprawę ofensywy (+3,4 punktu na 100 posiadanych akcji), ich defensywa pogarszała się (+4,1 punktu na 100 akcji). Drużyna radziła sobie lepiej w kontratakach, gdzie straty były mniejsze, a szybkie akcje kończyły się punktami. Bez Duranta, który nie jest typowym graczem defensywnym, zespół częściej tracił piłkę, co w półgrach stawało się problemem.
W dwóch ostatnich meczach przeciwko Lakers – czwartym i piątym – Houston wygrało bilans strat 39-24, a punkty zdobyte z kontrataków wynosiły 48-32 na korzyść Rockets. Co więcej, nawet debiutant Reed Sheppard (93. percentyl pod względem przechwytów) radził sobie lepiej w defensywnej grze zespołowej niż sam Durant (17. percentyl). To on w decydującym momencie meczu numer pięć przechwycił piłkę od LeBrona Jamesa i dobił do kosza, przypieczętowując zwycięstwo swojej drużyny.
"Reed Sheppard kradnie piłkę LeBronowi i wbija ją do kosza! 🔥" – Hoop Central, 30 kwietnia 2026
Oczywiście, nie wyjaśnia to, dlaczego Rockets przegrali mecze numer jeden i trzy – w których Durant również nie wystąpił (a porażka w trzecim spotkaniu była jedną z najbardziej spektakularnych w historii play-offów). Pomocne okazało się także słabe rzutowanie rywali: Lakers trafiali zaledwie 24,5% rzutów w serii.
Czy to oznacza, że Houston powinno pozbyć się Duranta? Absolutnie nie. Jego obecność w drużynie wciąż podnosi poziom ofensywy, zwłaszcza w decydujących momentach. Jednak w kontekście tej konkretnej serii przeciwko Lakers, brak jego indywidualnego stylu gry pozwolił młodym graczom rozkwitnąć i wykorzystać swoje atuty – szybkość, agresywność i umiejętności defensywne. To pokazuje, jak ważna jest elastyczność taktyczna w NBA, gdzie czasem mniej znaczy więcej.