W poniedziałek rano amerykański muzyk Kid Rock, którego prawdziwe imię to Robert James Ritchie, odbył lot wojskowym helikopterem AH-64 Apache razem z sekretarzem obrony Stanów Zjednoczonych Pete’em Hegsethem. Informację o nietypowym wydarzeniu przekazał dziennikarz Ryan Grim z portalu Drop Site, publikując wpis na platformie X (dawniej Twitter).
Podczas lotu obaj mężczyźni korzystali z prywatnych helikopterów, każdy z jednym pilotem. Zwykle maszyny tego typu latają w duecie, jednak w tym przypadku każdy z pasażerów miał własny statek powietrzny. Co istotne, helikoptery Apache nie są stacjonarne w bazie wojskowej Fort Belvoir w północnej Wirginii, co rodzi pytania o źródło ich pochodzenia. Rzecznik bazy odesłał dziennikarza do biura Hegsetha.
Sytuacja nabiera dodatkowego kontekstu w świetle niedawnych wydarzeń. Pod koniec ubiegłego miesiąca dwa helikoptery Apache pojawiły się nad protestem „No Kings” w Nashville w stanie Tennessee, a następnie wykonały manewry w pobliżu posiadłości Kid Rocka. Incydent wywołał kontrowersje, doprowadził do zawieszenia załóg i wszczęcia dochodzenia. Kilka dni później Hegseth zdjął kary i ogłosił, że żołnierze nie zostaną ukarani, pisząc na X: „Carry on, patriots. 🇺🇸”
To nie pierwsze nietypowe spotkanie muzyka z członkami administracji. W lutym Kid Rock pojawił się w dziwnym materiale wideo razem z sekretarzem zdrowia Robertem F. Kennedym Jr., promującym politykę zdrowotną. Podczas nagrania obaj mężczyźni kąpali się w lodowatej wodzie i wykonywali ćwiczenia. Koszty operacyjne helikoptera Apache wynoszą obecnie ponad 5 tysięcy dolarów za godzinę, co dodatkowo podkreśla niecodzienny charakter lotu.
Źródła nie podają, jaki był cel lotu Kid Rocka i Hegsetha. Wydaje się, że nie był on związany z bezpieczeństwem narodowym, co tylko pogłębia spekulacje na temat charakteru wizyty.